Złotopolscy i Matysiakowie idą na mecz. My też za tymi medialnymi symulakrami. Wyjątkowo lubię Rosjan. Mają fajne dresy, dźwięczny język, ładne kobiety i zdecydowanie dominują w "prawdziwości". W międzyczasie cały czas zastanawiam się nad Finneganów Trenem. Czy to się odmieniać jakoś powinno ? Pytanie zabrzmiało po sokratejsku, nie sądzę by ktoś chciał to skomentować.
Atmosfera gęstnieje, a latający helikopter mnie wkurwia, podobnie jak wymalowane mordy w biało-czerwone barwy, koncert LUC czy Libera w Fan Zone.
Liczę na dobrą piłkę, nie tylko reprezentacji Holandii.
piątek, 8 czerwca 2012
sobota, 26 maja 2012
nie jestem stalinowcem futbolu
Nie jestem jak Jerzy Pilch - stalinowcem futbolu. Całkowicie nieśmieszna i pozbawiona przyjemności/ekstazy w rozumieniu Rolanda Barthesa (czytaj Barta, nie Barteza - jak rzekomo czytał go Sarkozy, wstyd !) jest relacja między kibicami a drużynami narodowymi. Komunikacja między nimi nie jest ekstatyczna i nie stanowi remedium na melancholijną kondycję "dzisiaj, jutro, wczoraj". Do tego ta klatka na środku wrocławskiego zoo (rynku) zwaną "strefą kibica", zupełnie za darmo przez cały czerwiec. Coś będzie manifestowane. Atakuj !
I nie pisze tego po to, żeby wykrzesać z siebie jakąś nienawiść do tego sportu. Jest przeciwnie, ja uwielbiam piłkę nożną, a jej historia zaczynająca się od Pele, na Marco Van Bastenie kończąc jest magią, która mnie edukowała latami. (geografia, to dzięki tobie piłko !) Najbardziej przerażające w tym całym zamieszaniu jest posługiwanie się symbolami narodowymi. W odróżnieniu od meczy międzypaństwowych piłka na poziomie klubowym jest prawdziwym komunizmem w rozumieniu "e pluribus unum", albo niech będzie bardziej publicystycznie "melting pot".
Jeśli chodzi o Euro 2012 jesteśmy gospodarzami. Nasz deficyt tolerancji (mimo godnej podziwu tradycji z XVI wieku) może jawić się jako problem. Tolerancja - wyraz w prawicowym słowniku kojarzący się głównie z pedałami, lesbijkami, lewactwem, unią europejską i ostatecznie IV rozbiorem, nawet gdy utrzyma swoje znaczenie w czasie Euro przybierze formę bezkrytycznego paternalizmu. Ale już tato bardziej "gościnny" i mniej nosorożcowaty (Ionesco), potrafiący urefleksyjnić swoje "ja" mógłby dobrze wróżyć. Tylko skąd wziąć teorię ? Za mało Derridy, Habermasa, Gazeto W. !
Na nieszczęście za dużo moralistów, bo jak twierdzi Michael J. Sandel "staliśmy się społeczeństwem rynkowym, zamiast mieć gospodarkę rynkową" (...) "debata o moralnych ograniczeniach rynku pozwoliłaby nam stwierdzić, w jakich obszarach służy on dobru publicznemu, a z jakich powinien się wycofać". Na całe szczęście takiej debaty nie ma, a że jest jak jest, to jest dobrze. Nie wiem po co ten płacz modnego komunitarysty, który rzekomo tak dużo zarabia za swoje wykłady. Płaci się za każdą chwilę życia, a że życie codzienne nadal się kolonizuje na zasadzie podboju, wiadomo było wcześniej niż pisał o tym Habermas. W takim patogennym społeczeństwie, neurotycznych osobowości mnoży się bez liku, lęk wypisany jest na twarzach, a nadbudowa to tylko odbicie lustrzane powyższych, ubrana w inny nie zawsze ładniejszy mundur. A najlepszym produktem tej kolonizacji są cynicy. Czujmy się wybrańcami.
Rano jest najładniej. Wraz z upływem dnia robi się brzydziej i mniej znośnie. Czasami nieuchronny kataklizm dnia przetnie jakiś wiatr używek, kawy ale to i tak sprawy nie polepsza. Podmiotowość w otchłani całkowicie decentruje się. Kosmos jest w tym momencie tak samo odległy jak Chaos. Szaleńcze tempo w ostatnim czasie wyraźnie skróciło moją drogę ku "nihilizmowi doskonałemu". Zostaje ostatnia prosta.
"Dead white man" męczą mnie jak nigdy. Ich copy-writerzy ze słownikami tworzonymi na własny "dla samego siebie" użytek jeszcze mocniej.
Jeszcze inne żyjące trupy w surdutach uprawiają miłość, zapominając o mniej konsumpcyjnych walorach naszej estetycznej egzystencji. To przykład pięknej utraty wolności. Zostaje nic, chociaż dzięki temu wiem co mam robić.
I nie pisze tego po to, żeby wykrzesać z siebie jakąś nienawiść do tego sportu. Jest przeciwnie, ja uwielbiam piłkę nożną, a jej historia zaczynająca się od Pele, na Marco Van Bastenie kończąc jest magią, która mnie edukowała latami. (geografia, to dzięki tobie piłko !) Najbardziej przerażające w tym całym zamieszaniu jest posługiwanie się symbolami narodowymi. W odróżnieniu od meczy międzypaństwowych piłka na poziomie klubowym jest prawdziwym komunizmem w rozumieniu "e pluribus unum", albo niech będzie bardziej publicystycznie "melting pot".
Jeśli chodzi o Euro 2012 jesteśmy gospodarzami. Nasz deficyt tolerancji (mimo godnej podziwu tradycji z XVI wieku) może jawić się jako problem. Tolerancja - wyraz w prawicowym słowniku kojarzący się głównie z pedałami, lesbijkami, lewactwem, unią europejską i ostatecznie IV rozbiorem, nawet gdy utrzyma swoje znaczenie w czasie Euro przybierze formę bezkrytycznego paternalizmu. Ale już tato bardziej "gościnny" i mniej nosorożcowaty (Ionesco), potrafiący urefleksyjnić swoje "ja" mógłby dobrze wróżyć. Tylko skąd wziąć teorię ? Za mało Derridy, Habermasa, Gazeto W. !
Na nieszczęście za dużo moralistów, bo jak twierdzi Michael J. Sandel "staliśmy się społeczeństwem rynkowym, zamiast mieć gospodarkę rynkową" (...) "debata o moralnych ograniczeniach rynku pozwoliłaby nam stwierdzić, w jakich obszarach służy on dobru publicznemu, a z jakich powinien się wycofać". Na całe szczęście takiej debaty nie ma, a że jest jak jest, to jest dobrze. Nie wiem po co ten płacz modnego komunitarysty, który rzekomo tak dużo zarabia za swoje wykłady. Płaci się za każdą chwilę życia, a że życie codzienne nadal się kolonizuje na zasadzie podboju, wiadomo było wcześniej niż pisał o tym Habermas. W takim patogennym społeczeństwie, neurotycznych osobowości mnoży się bez liku, lęk wypisany jest na twarzach, a nadbudowa to tylko odbicie lustrzane powyższych, ubrana w inny nie zawsze ładniejszy mundur. A najlepszym produktem tej kolonizacji są cynicy. Czujmy się wybrańcami.
Rano jest najładniej. Wraz z upływem dnia robi się brzydziej i mniej znośnie. Czasami nieuchronny kataklizm dnia przetnie jakiś wiatr używek, kawy ale to i tak sprawy nie polepsza. Podmiotowość w otchłani całkowicie decentruje się. Kosmos jest w tym momencie tak samo odległy jak Chaos. Szaleńcze tempo w ostatnim czasie wyraźnie skróciło moją drogę ku "nihilizmowi doskonałemu". Zostaje ostatnia prosta.
"Dead white man" męczą mnie jak nigdy. Ich copy-writerzy ze słownikami tworzonymi na własny "dla samego siebie" użytek jeszcze mocniej.
Jeszcze inne żyjące trupy w surdutach uprawiają miłość, zapominając o mniej konsumpcyjnych walorach naszej estetycznej egzystencji. To przykład pięknej utraty wolności. Zostaje nic, chociaż dzięki temu wiem co mam robić.
czwartek, 17 maja 2012
ja liberalna ironistka
"Nie ma sposobu by, by na poziomie teorii doprowadzić do spotkania autokreacji i sprawiedliwości. Słownik autokreacji jest z konieczności prywatny, niewspólny, nieprzystosowany do dyskusji. Słownik sprawiedliwości jest z konieczności publiczny i wspólny, stanowi medium wymiany poglądów. (...) Pisarze tacy jak Kierkegaard, Nietzsche, Baudelaire, Proust, Heidegger i Nabokov są ilustracjami, indywidualnymi przykładami tego, jak może wyglądać prywatna doskonałość - samodzielne kreowanie, autonomiczne życie ludzkie. Autorzy tacy jak Dewey, Mill, Marks, Habermas i Rawls są bardziej współobywatelami niż indywidualnymi przykładami".
Na wskroś autorowi powyższych słów - Richardowi Rorty' emu, twierdzącemu że pomiędzy tymi, którzy piszą o autonomii, a tymi którzy o sprawiedliwości zachodzi podobna relacja, jak pomiędzy dwoma rodzajami narzędzi i że w równie małym stopniu potrzebują syntezy, co pędzel malarski i łom - wyłamiemy się spoza wszelkiej konwencji i zrobimy to syntetycznie na sposób Foucault'a. Koniec teorii.
Płyta się pisze.
Ze spraw organizacyjnych pragnę nadmienić, że posiadam sporo ładnych rowerów, których nikt nie ma w tym kraju. Jarasz się Giro d'italia albo Tour de France ? Oh, miło być jednym jedynym jak u Stirnera. ha! (wyczuwasz te 4 dna jak u vnm'a w tych dwóch zdaniach ?)
Także jak masz sklep i interere Cię mieć tam rowery tej marki, albo chcesz sobie kupić, to se kup.
Druga informacja jest taka, że zaczynają się poważne pertraktacje z lady D. na temat przyszłości, na szczęście bez szoku jak u Tofflera. Filozofia życia, wszystko do zrobienia.
A poza tym to czytam NOWY KRONOS, który pokazał mi że rozum na świecie ma się dobrze, a ten Pan jest tego najlepszym przykładem. Towarzyszy mi w podróży.
Nie wiem co z moich planów, byle udało się objechać kiedyś na rowerze Francję jak Emile Cioran i trochę porzucać do kosza, myśląc ze robi się to jak D-Rose. Nic więcej nie potrzeba.
Weekend się zaczął.
Na wskroś autorowi powyższych słów - Richardowi Rorty' emu, twierdzącemu że pomiędzy tymi, którzy piszą o autonomii, a tymi którzy o sprawiedliwości zachodzi podobna relacja, jak pomiędzy dwoma rodzajami narzędzi i że w równie małym stopniu potrzebują syntezy, co pędzel malarski i łom - wyłamiemy się spoza wszelkiej konwencji i zrobimy to syntetycznie na sposób Foucault'a. Koniec teorii.
Płyta się pisze.
Ze spraw organizacyjnych pragnę nadmienić, że posiadam sporo ładnych rowerów, których nikt nie ma w tym kraju. Jarasz się Giro d'italia albo Tour de France ? Oh, miło być jednym jedynym jak u Stirnera. ha! (wyczuwasz te 4 dna jak u vnm'a w tych dwóch zdaniach ?)
Także jak masz sklep i interere Cię mieć tam rowery tej marki, albo chcesz sobie kupić, to se kup.
Druga informacja jest taka, że zaczynają się poważne pertraktacje z lady D. na temat przyszłości, na szczęście bez szoku jak u Tofflera. Filozofia życia, wszystko do zrobienia.
A poza tym to czytam NOWY KRONOS, który pokazał mi że rozum na świecie ma się dobrze, a ten Pan jest tego najlepszym przykładem. Towarzyszy mi w podróży.
Nie wiem co z moich planów, byle udało się objechać kiedyś na rowerze Francję jak Emile Cioran i trochę porzucać do kosza, myśląc ze robi się to jak D-Rose. Nic więcej nie potrzeba.
Weekend się zaczął.
sobota, 12 maja 2012
rorty, nosorożce, gill scott
Jest to wpis czysto kontrolny, gdyż coś się pozmieniało z blogiem. Pije wodę mineralną Perlage z puszki, słucham angoli z louizjany i czytam "Zwierciadło". Do tego mam koszulkę z Jackiem Kuroniem i czuję się prawie hipster albo... hopster.
Z nowości warto donieść że od kiedy Wojtek Kidd postanowił obrazić się na rap, zebrał działa w dzieła zebrane i pozostaje czekać na płytę. To będzie nowe, posłuchaj troszkę.
Zespół Cruz wraz z raperem Zaspał zrobili równie ładną, nastrojową płytę, która może nie podobać się tylko nosorożcom, aspirującym do bycia w Żelaznej Gwardii. Z dużej litery, nie wiem po co. Nie przesadzam. Kiedyś napisałem, że po zwycięstwie PO w wyborach parlamentarnych nadejdą złe czasy i te czasy złe są. Nie będę przenosił Heideggera i niemieckiej publicystyki z lat 30. na dzisiejszy grunt, ale kilka podobieństw wskazać nie problem. Kapitalizm z demoludem można tylko opisać dialektycznie. Siła ugrupowań prawicowych/populistycznych (nie ma czegoś takiego jak lewicowy populizm) bierze się dokładnie z tych samych przyczyn. A jeśli interesuje Cię to mocniej to odsyłam do prac tej Pani z Belgii i jej kolegi Ernesto Laclau.
Moi ostatni jedyni przyjaciele Eugene Ionesco wraz Richardem Rorty'm dają mi żyć w tych brunatniejących czasach. Siedząc na górze u babci można z nimi pogadać w niezłych warunkach. Bez co prawda cafe Dupont i dzielnicy łacińskiej, ale tez bez bloków, reklam, darcia mordy, studenctwa juwenaliowego bleee, ujadających psów i polskiego rapu z okien. Podoba mi się tylko Kia Sportage, którą widzę z okna.
Strasznie dużo się zmieniło od ostatniego wpisu. Naprawdę.
Może podzielę się z Tobą pamiętniku później, bo już muszę uciekać.
Buziaczki.
p.s.
Historia Benjamina Fondane, którego nie znasz, wiśnie ze słoika od babci, których też nie znasz, i zespół The Ethics krzyczący I want my baby back każą mi dzisiaj zrobić coś dobrego.
Z nowości warto donieść że od kiedy Wojtek Kidd postanowił obrazić się na rap, zebrał działa w dzieła zebrane i pozostaje czekać na płytę. To będzie nowe, posłuchaj troszkę.
Zespół Cruz wraz z raperem Zaspał zrobili równie ładną, nastrojową płytę, która może nie podobać się tylko nosorożcom, aspirującym do bycia w Żelaznej Gwardii. Z dużej litery, nie wiem po co. Nie przesadzam. Kiedyś napisałem, że po zwycięstwie PO w wyborach parlamentarnych nadejdą złe czasy i te czasy złe są. Nie będę przenosił Heideggera i niemieckiej publicystyki z lat 30. na dzisiejszy grunt, ale kilka podobieństw wskazać nie problem. Kapitalizm z demoludem można tylko opisać dialektycznie. Siła ugrupowań prawicowych/populistycznych (nie ma czegoś takiego jak lewicowy populizm) bierze się dokładnie z tych samych przyczyn. A jeśli interesuje Cię to mocniej to odsyłam do prac tej Pani z Belgii i jej kolegi Ernesto Laclau.
Moi ostatni jedyni przyjaciele Eugene Ionesco wraz Richardem Rorty'm dają mi żyć w tych brunatniejących czasach. Siedząc na górze u babci można z nimi pogadać w niezłych warunkach. Bez co prawda cafe Dupont i dzielnicy łacińskiej, ale tez bez bloków, reklam, darcia mordy, studenctwa juwenaliowego bleee, ujadających psów i polskiego rapu z okien. Podoba mi się tylko Kia Sportage, którą widzę z okna.
Strasznie dużo się zmieniło od ostatniego wpisu. Naprawdę.
Może podzielę się z Tobą pamiętniku później, bo już muszę uciekać.
Buziaczki.
p.s.
Historia Benjamina Fondane, którego nie znasz, wiśnie ze słoika od babci, których też nie znasz, i zespół The Ethics krzyczący I want my baby back każą mi dzisiaj zrobić coś dobrego.
piątek, 30 marca 2012
raoula wypiski
Francja liczy dziś dwadzieścia cztery miliony „minikrólów”. Najwięksi z nich – przywódcy – czerpią wielkość wyłącznie z ogromu swojej śmieszności
Ponieważ nie potrafimy oprzeć naszego życia na zasadzie suwerenności, próbujemy oprzeć nasza suwerenność na życiu innych ludzi (niewolnicze obyczaje)
Alkohol, podobnie jak tłum, narkotyki czy miłość może zamroczyć najjaśniejszy umysł. Zamienia betonowy mur izolacji w papierową ściankę, którą aktorzy mogą w każdej chwili rozedrzeć. Mówię aktorzy, ponieważ alkohol przekształca całą rzeczywistość w intymną teatralną scenerię
Nienasycone pragnienie intymnego poznania tak wielu uroczych dziewcząt rodzi się z bólu i lęku przed miłością: tak bardzo lękamy się, iż nigdy nie uwolnimy się od spotkań z przedmiotami. Poranek kiedy to rozluźniają się uściski, przypomina świt zwiastujący śmierć rewolucjonistów bez rewolucji
Istnieje opowieść o tym jak pewien książę zdobył miasto i podarował je swojej faworycie w zamian za uśmiech
Pseudokomunikacja jako sztuka dla sztuki. Ponieważ stosunki międzyludzkie są tym, czym uczyniła je hierarchia społeczna, trzeba przyznać, że obojętność jest najmniej męczącą formą pogardy. Nie przeszkadza to marzyć o wyższych formach kurtuazji, takich jak kurtuazja Lacenaire’a, który w przeddzień egzekucji polecił przyjacielowi: Przede wszystkim proszę Cię, przekaż wyrazy wdzięczności panu Scribe’owi.
Od 200 lat w muzyce europejskiej brakuje radości, ale nikt się tym nie przejmuje – co jest wymowne. Konsumuj, konsumuj: bierzemy popiół za ogień
Od księcia do menedżera, od księdza do eksperta, od spowiednika do psychologa społecznego, zasada pożytecznego cierpienia i dobrowolnego poświęcenia zawsze stanowiła solidny fundament hierarchicznej władzy
Jeśli chodzi o mnie, to nie uznaje żadnej równości oprócz tej, którą jest moja wola życia, zgodnie z moimi pragnieniami, odnajduje w woli życia innych
Robactwo ograniczeń lęgnie się w głębiach umysłu i nic, co ludzkie, nie zdoła mu się oprzeć
Rządy humorystycznie nazywa się demokratycznymi
Miłość do dobrze wykonanej roboty oraz czekanie na awans są dziś zwykłą oznaką słabości i najbardziej bezmyślnego służalstwa
Zapytano w sądzie pewnego robotnika czy wybiera świecką czy kościelną formę przysięgi. Odpowiedział: Jestem bezrobotny
Indywidualizm, alkoholizm, kolektywizm, aktywizm…różnorodność ideologii dowodzi, że istnieją setki możliwości opowiadania się po stronie władzy. Jest za to jeden sposób bycia radykalnym. NICH TYLKO POTĘŻNA RZECZYWISTOŚĆ TRZECIEJ SIŁY WYDOBĘDZIE SIĘ W KOŃCU Z MGIEŁ HISTORII WRAZ ZE WSZYSTKIMI INDYWIDUALNYMI NAMIĘTNOŚCIAMI NAPĘDZAJĄCYMI DAWNE INSUREKCJE ( Żyj!)
Obietnica szczęścia rozpleniła się, oferując przechodniom uniwersalny wzorzec…”ten esteta jest również mędrcem, wybiera mercedesa….”
Podnosi się czarna kurtyna. Sezon polowań na ostatniego proletariusza można uznać za otwarty. Kto pierwszy mu sprzeda samochód, mikser, barek, księgozbiór ? Kto zdoła sprawić, by utożsamił się z uśmiechniętą twarzą z plakatu reklamowego: „Błgosławieni, którzy palą Lucky Strike ?”
Komunardzi dali wyrżnąć się co do ostatniego, żebyś mógł kupić najnowszą wieżę Phillipsa. Bajeczna perspektywa, radowano by się tym kiedyś
Robotnicza idea: „Od zawsze walczyłem o podwyżkę płac, mój ojciec też. A teraz mam telewizor, lodówkę, volkswagena. Istotnie wcześniej żyłem jak palant.”
Bycie bogatym oznacza posiadanie dużej liczby nędznych przedmiotów
Twój wiek nie zależy już od metryki ani od tego, jak młodo czy staro się czujesz, ale od tego co nabywasz…
Pieniądz, bóg mieszczuchów. Bóg którego nie da się wzruszyć modlitwą czy kazaniem, a jedynie specjalistyczną nauką i techniką
Saint Just : „Kto rewolucje kończy w połowie, ten kopie sobie grób”. Czas na Lettriste 2 ?
Co pozostało ze szczęścia ? Szaleńcza pogoń za umykającym czasem: „bycie na czasie” – jak mówią modne pisma
Współcześni filozofowie wymieniają porozumiewawcze uśmiechy, kryjąc się za zasłoną swojego myślowego ubóstwa. W każdym razie wiedzą, że świat pozostaje filozoficznym konstruktem, wielkim ideologicznym śmietniskiem.
sobota, 25 lutego 2012
czwartek, 16 lutego 2012
tytuł się zgubił w śniegu
Sytuacja z ładną minister sportu jest trochę zabawna. Zalicza Pani Mucha wpadki w zasadzie bardzo podobne do wpadek innych ministrów, ale tu wyjątkowo się wszystko, piętnuje i kwituje męskim bassowym i fallicznym ha, ha, ha. Facebook oczywiście w tym przypadku jest najlepszym przykładem pożywki. O ile coraz mniej trenerów kadry narodowej w ostatnim czasie, to proporcjonalnie więcej publicystów. Oczywiście bezrefleksyjnych, a tylko kopiujących jeden za drugim odnośnik, kwitując to "żenada". Kompleksy onanistów ? Lacan dawno już pisał, że w dobie industrializacji procesów ekonomicznych zaczął zaznaczać się upadek imago ojcowskiej, zmierzch autorytetu ojcowskiego. Tyrania domowa wskutek zawłaszczenia autorytetu rodzinnego przez matkę to zupełnie nowa problematyka i katalog kompleksów w patologii. Mężczyźni muszą protestować, zasada i dominacja męska musi znaleźć potwierdzenie. A że mamy do czynienia że sportem i seksowną kobietą...symptomatyczne. I proszę o to stałem się nagle obrońcą Pani Muchy ! Któż by pomyślał. Ale moja obrona ma charakter estetyczny. Wolę Panią Muchę niż załóżmy spoconego Jana Tomaszewskiego, który wyraźnie ma problem z wypowiedzią, albo innych różnych takich chytrusków szukających "haków" i straszących "prokuratorią".
Ciekawie też ma się sprawa z reklamą Old Spice. To był wyjątkowo ironiczny obraz, spełniający wszystkie funkcje dobrej reklamy. Nie wiem kto, jak i dlaczego mógł się poczuć urażony czymkolwiek. Całkowity brak dystansu, poczucia ironii, no ale poza ironią to wiadomo, że i brakuje też solidarności i przygodności, jak tego sobie życzyłby jeden sympatyczny człowiek. Coś jest nie tak z narodowym ego Polaków. My nie lubimy przyznać się błędów, do braku dystansu w stosunku do własnego "ja". Jesteśmy do bólu ignoranccy jeśli chodzi o kulturę ("epoka zadufanego paniczyka" z Buntu Mas) i aroganccy, gdy mówimy o sobie. Humor jest tak banalny, że sprowadza się do rasowych kawałów, ewentualnie mądrosci z demotywatorów i innych takich. I więcej nic nie napisze, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jakiś rozgoryczony jestem. Doskonały tekst na temat nas, naszej tożsamości prof. Andrzeja Ledera w nowym numerze Krytyki Politycznej. Trywialne stwierdzenie może, ale daje do myślenia. Trochę prawdy o nas świata nie zmieni, ale zawsze miło poczytać o naszych fundamentach i to nie tych szlacheckich, ale tych faszystowskich najpierw, a następnie komunistycznych i ról Polaków w jednym i drugim totalitaryzmie.
A że tak mało osób chce o tym poczytać, bo po co w ogóle czytać, powoduje, że na własne życzenie pozwalamy tworzyć sobie folwark zwierzęcy z naszych egzystencji. "Papu, kaku, lulu" zapewnione, więc czego chcieć więcej ? No zawsze istnieją jeszcze utopiści, marzący o lepszym świecie i bliżej mi do nich, ale od kiedy stoje bliżej Ciorana, to śmieje się trochę z tego. Podobno Orwell napisał wstęp do "Folwarku zwierzęcego", który został wycięty przez cenzurę...Pisał tam: "Wolna Anglia niewiele różni się od zwierzęcego folwarku z powieści..w wolnej Anglii niepopularne idee mogą być zakazane bez odwoływania się do siły".
Tak jak i u nas. O pewnych rzeczach mówić głośno nie wolno, na uniwersytecie proponuje się jedną "ztechnicyzowaną" i "uestetycznioną" myśl (nowoczesne zniewalanie umysłu). Zwyczajni ludzie z kolei, żeby coś mieć, pracują po godzinach, stoją w korkach, walczą z dnia na dzień często o przetrwanie i nie mają już nawet siły i czasu. I nie ma się co dziwić, tak skonstruowany jest ten system. Śmieszne jest, że na manifestacje w sprawie ACTA był czas i była organizacja. Śmieszne jeszcze bardziej że to była manifestacja, bo ktoś chciał nam zabrać trochę rozrywki (ściągania filmów i muzyki). Wszystko pod doniosłymi hasłami wolności osobistych i podstawowych...tylko jakoś nikt nie pomyślał że my już dawno oddaliśmy czy zrezygnowaliśmy z wolności na rzecz bezgranicznej konsumpcji tej w sieci też...na tworzenie kolejnych kont na portalach, na których zamiast cynizmu, sarkazmu i ironii obnażamy się do bólu.
Ze spraw organizacyjnych, to chciałem arogancko napisać, że mam najładniejsze rowery w Polsce, co jest sprawdzonym info, więc kup se by wyglądać (falliczne bassowe ha ha ha, albo metaliczne hi hi hi jak głos Sartre'a). I pozwól mi zarobić milion złoty w dwa lata, zgodnie z planem, by miał za co obalać kapitalizm i wydawać se rap na kolorowym winylu.
Poza tym są ładne garnitury w kratkę w vistuli, bardzo tanio, to się ogarnijcie chłopacy, żeby wyglądać i sie podobać swym dziewczynom. Pamiętaj że po kapitalistycznych sralentynkach, dla utalitarystycznych błaznów, niebawem Dzień Kobiet - a to już naprawdę zacne święto. Znasz historii trochę ? Pamiętaj garnitur w kratkę, koszulka z Kuroniem pod spodem, trampeczki, rower, onra na słuchawkach i hipsteruj na poważnie. Dobrze pod pachą mieć też Krytykę Polityczną.
Następnie przyjść warto na SLAM POETRY, na którym są bardzo sympatyczni ludzie. Gdzie poza występami, w kuluarach toczy się lekko pijany, ale jakże konstruktywny dyskurs dla kondycji polskiej kultury !
No i bardzo prawdopodobne, że sobie zagramy koncert w połowie marca (możliwe ze z live bandem) i zupełnie nie hip-hopowymi drużynami we Wrocławiu.
Ale zanim to podobno warto wybrać się na koncert Mos Def'a i Pharoahe Moncha w Warszawie 2 i 3 marca.
No i wracam też w przyszłym tygodniu do Wrocławia na najładniejsze osiedle, w sąsiedztwo jakże miłych ludzi, bo w żaden sposób nie będzie mi to kolidowało z obowiązkami, a pozwoli swobodniej oddychać. Tutaj i wskutek pewnych wydarzeń dotyczących mnie osobiście, spadł na mnie zły cień będący drugą stroną wolności, którą Sartre nazwał "mauvaise foi". Okazuje się, że naprawić się tego raczej nie da, bo potrzeba koncyliacji (polscy politycy mówią "konsyliacji" - ignoranckie ha ha ha dedykowane betonowi) a nie tylko jednostronnej woli. Ale co zrobić ? Jedni mają za wszelką cenę chęć życia i działania, innych karmi destrudo. Wcale mi to nie przeszkadza, kwestia zrozumienia różnic, które czynią świat znośnym i ładnym.
No a tak poza tym to musze napisać że Premiership dostarcza mi w ostatnim czasie tak dużej frajdy jak Jeremy Lin i warto się jednym i drugim zainteresować.
A czy Ty w ogóle słyszałeś/aś już PROMOMIX REWOLUCJI ? Co o tym sądzisz ?
No i smacznego pączka, ja nie jem, bo jeszcze mi kaloryfer zniknie ! hi hi hi, ha ha ha.
Ciekawie też ma się sprawa z reklamą Old Spice. To był wyjątkowo ironiczny obraz, spełniający wszystkie funkcje dobrej reklamy. Nie wiem kto, jak i dlaczego mógł się poczuć urażony czymkolwiek. Całkowity brak dystansu, poczucia ironii, no ale poza ironią to wiadomo, że i brakuje też solidarności i przygodności, jak tego sobie życzyłby jeden sympatyczny człowiek. Coś jest nie tak z narodowym ego Polaków. My nie lubimy przyznać się błędów, do braku dystansu w stosunku do własnego "ja". Jesteśmy do bólu ignoranccy jeśli chodzi o kulturę ("epoka zadufanego paniczyka" z Buntu Mas) i aroganccy, gdy mówimy o sobie. Humor jest tak banalny, że sprowadza się do rasowych kawałów, ewentualnie mądrosci z demotywatorów i innych takich. I więcej nic nie napisze, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jakiś rozgoryczony jestem. Doskonały tekst na temat nas, naszej tożsamości prof. Andrzeja Ledera w nowym numerze Krytyki Politycznej. Trywialne stwierdzenie może, ale daje do myślenia. Trochę prawdy o nas świata nie zmieni, ale zawsze miło poczytać o naszych fundamentach i to nie tych szlacheckich, ale tych faszystowskich najpierw, a następnie komunistycznych i ról Polaków w jednym i drugim totalitaryzmie.
A że tak mało osób chce o tym poczytać, bo po co w ogóle czytać, powoduje, że na własne życzenie pozwalamy tworzyć sobie folwark zwierzęcy z naszych egzystencji. "Papu, kaku, lulu" zapewnione, więc czego chcieć więcej ? No zawsze istnieją jeszcze utopiści, marzący o lepszym świecie i bliżej mi do nich, ale od kiedy stoje bliżej Ciorana, to śmieje się trochę z tego. Podobno Orwell napisał wstęp do "Folwarku zwierzęcego", który został wycięty przez cenzurę...Pisał tam: "Wolna Anglia niewiele różni się od zwierzęcego folwarku z powieści..w wolnej Anglii niepopularne idee mogą być zakazane bez odwoływania się do siły".
Tak jak i u nas. O pewnych rzeczach mówić głośno nie wolno, na uniwersytecie proponuje się jedną "ztechnicyzowaną" i "uestetycznioną" myśl (nowoczesne zniewalanie umysłu). Zwyczajni ludzie z kolei, żeby coś mieć, pracują po godzinach, stoją w korkach, walczą z dnia na dzień często o przetrwanie i nie mają już nawet siły i czasu. I nie ma się co dziwić, tak skonstruowany jest ten system. Śmieszne jest, że na manifestacje w sprawie ACTA był czas i była organizacja. Śmieszne jeszcze bardziej że to była manifestacja, bo ktoś chciał nam zabrać trochę rozrywki (ściągania filmów i muzyki). Wszystko pod doniosłymi hasłami wolności osobistych i podstawowych...tylko jakoś nikt nie pomyślał że my już dawno oddaliśmy czy zrezygnowaliśmy z wolności na rzecz bezgranicznej konsumpcji tej w sieci też...na tworzenie kolejnych kont na portalach, na których zamiast cynizmu, sarkazmu i ironii obnażamy się do bólu.
Ze spraw organizacyjnych, to chciałem arogancko napisać, że mam najładniejsze rowery w Polsce, co jest sprawdzonym info, więc kup se by wyglądać (falliczne bassowe ha ha ha, albo metaliczne hi hi hi jak głos Sartre'a). I pozwól mi zarobić milion złoty w dwa lata, zgodnie z planem, by miał za co obalać kapitalizm i wydawać se rap na kolorowym winylu.
Poza tym są ładne garnitury w kratkę w vistuli, bardzo tanio, to się ogarnijcie chłopacy, żeby wyglądać i sie podobać swym dziewczynom. Pamiętaj że po kapitalistycznych sralentynkach, dla utalitarystycznych błaznów, niebawem Dzień Kobiet - a to już naprawdę zacne święto. Znasz historii trochę ? Pamiętaj garnitur w kratkę, koszulka z Kuroniem pod spodem, trampeczki, rower, onra na słuchawkach i hipsteruj na poważnie. Dobrze pod pachą mieć też Krytykę Polityczną.
Następnie przyjść warto na SLAM POETRY, na którym są bardzo sympatyczni ludzie. Gdzie poza występami, w kuluarach toczy się lekko pijany, ale jakże konstruktywny dyskurs dla kondycji polskiej kultury !
No i bardzo prawdopodobne, że sobie zagramy koncert w połowie marca (możliwe ze z live bandem) i zupełnie nie hip-hopowymi drużynami we Wrocławiu.
Ale zanim to podobno warto wybrać się na koncert Mos Def'a i Pharoahe Moncha w Warszawie 2 i 3 marca.
No i wracam też w przyszłym tygodniu do Wrocławia na najładniejsze osiedle, w sąsiedztwo jakże miłych ludzi, bo w żaden sposób nie będzie mi to kolidowało z obowiązkami, a pozwoli swobodniej oddychać. Tutaj i wskutek pewnych wydarzeń dotyczących mnie osobiście, spadł na mnie zły cień będący drugą stroną wolności, którą Sartre nazwał "mauvaise foi". Okazuje się, że naprawić się tego raczej nie da, bo potrzeba koncyliacji (polscy politycy mówią "konsyliacji" - ignoranckie ha ha ha dedykowane betonowi) a nie tylko jednostronnej woli. Ale co zrobić ? Jedni mają za wszelką cenę chęć życia i działania, innych karmi destrudo. Wcale mi to nie przeszkadza, kwestia zrozumienia różnic, które czynią świat znośnym i ładnym.
No a tak poza tym to musze napisać że Premiership dostarcza mi w ostatnim czasie tak dużej frajdy jak Jeremy Lin i warto się jednym i drugim zainteresować.
A czy Ty w ogóle słyszałeś/aś już PROMOMIX REWOLUCJI ? Co o tym sądzisz ?
No i smacznego pączka, ja nie jem, bo jeszcze mi kaloryfer zniknie ! hi hi hi, ha ha ha.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


