sobota, 1 grudnia 2012

cześć, cześć!


Melchior Abłoputo:
"Właśnie rano zanotowano ogólne zniszczenie całej nowożytnej sztuki i cieszę się, że popołudnie to zapisze się jako chwila początku wykonywania tego, wspaniałego w istocie swej, wniosku. Dalsza produkcja jest zabroniona pod karą śmierci, którą na dwa lata poprzedzi oślepienie kwasem siarkowym wpuszczonym do oczu specjalnymi pipetami. Muzykom w tym samym wypadku będą obcięte obie ręce i wyświdrowane uszne bębenki i tak dalej, i tak dalej, również na dwa lata przed śmiercią. Jesteśmy dumni, że rozpoczynamy to wielkie dzieło. Idea ta rozprzestrzenia się po wszystkich częściach Starego i Nowego Świata. Niech żyje Automatyzm! Cześć! Cześć!"

No cześć, cześć ! I mały sampler z nadchodzącej ode mnie rzeczy do posłuchania tutaj!

czwartek, 29 listopada 2012

qwertyuiop

Nie może być śmieszne jak ktoś wrzuca "last christmas" ponieważ podobno spadł śnieg. Nie mogę tego wiedzieć, bo od czasu kiedy byłem na dworze, śnieg jeszcze nie padał. Pewnie nadal nie pada!

Wymyśliłem sobie, że świat dookoła jest totalitaryzmem, ale śmiesznym. Bardzo niepotrzebne jadłem bułkę. W ogóle nie jem wypieków, to strasznie niezdrowe i ma wysoki poziom indeksu glikemicznego. A co do totalitaryzmu to chodzi właśnie o ten śmiech. Czytałem esej o komizmie Bergsona, czytałem o roli śmiechu w  filozofii Critchley'a. Przede mną czarny humor  Bretona. To tak jakbym czytał "Mein Kampf" ? W Bretona wierzę.

Dzisiaj się dowiedziałem (ciągłe -ałem), że te wytwory współczesnego kapitalizmu co zwą się dziennikarzami, krytykami albo recenzentami to wytwory paradoksu Perkinsa. W zasadzie to też mnie ufundował paradoks. Inną kwestią byłoby przyznać się, że dowiedziałem się o tym w czasie pobytu u kolegi. Na stole leżał skserowany artykuł należący do kolegi dziewczyny, studentki psychologii. Mogłem o tym nie wiedzieć, gdybym tylko nagrał na pendrive "Mroczny przedmiot pożądania". Do teraz nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem.
Wracając do notatki, uważam że artykuł był w 94 % kłamstwem. 6 % pozostawiam na paradoks oraz paradoks numer dwa, z którego wynika że szkoła rodzi postawy konformistyczne. Prawdopodobnie poddanie pod dyskusję tego artykułu na zajęciach będzie tego najlepszym dowodem.

Miłość jest tematem konserwatywnym. Nie należy zmieniać paradygmatów. Wystarczy wrócić do starych rzeczy.  W obecnej sytuacji historycznej temat ten należy do smutnych. Ja dziś doświadczyłem uczucia miłości. Słuchałem "Rites of Spring" Stravińskiego. Pretensjonalnie, nie ?

Moje "Companion to Luis Bunuel" jest w toku. Traktuje to podobnie jak wstęp Ważyka do antologii surrealistów. Poleciałem kilka razy Heglem, o rozumnych jako oczywistych, pamiętaj to tak na przekór, zawsze gdy piszę to kłamię.


środa, 28 listopada 2012

z pokoju

Czytając Freuda boję się. Jak patrze na siebie z boku (co i tak jest do końca niemożliwe) boję się jeszcze bardziej.

Narastanie i nasilanie fantazji ma prowadzić do nerwic i psychozy. Piszę tak wykoślawione zdania, zarówno w formie jak i w znaczeniu, że powinni mnie karmić rtęcią i bizmutem. Wczoraj rozmawiałem o wiedzy. Mówię o episteme i doxie jako młocie, który od czasów Nietzsche'go stał się bardziej gumowy. Wszystkiemu winne jest powietrze (techne). Łapię się, że to i tak wszystko za trudne i niezrozumiałe. To trochę jak powiedzieć za Adornem, że próba obalenia wszelkiej ontologii jest nową ontologią. Nietrudno się zgodzić, to problem postmodernistów, że zgodzić się nie umieją. Przyjaciele nie chcą fantazjować o utopiach. Przyczyna leży w obawie przed drożejącym jedzeniem i utratą pracy. Powyższe argumenty rozwodnione na setki zdań burzą mi logikę przyczyn i skutków.

Boli mnie coś w klatce piersiowej po kolejnej kawie, muszę się przejść, biorę na słuchawki skecz radiowy Becketta. Do do tego ułożyłem nawet bardzo prosty wers z podwójnym rymem: "u ciebie tekst, bit i skrecz hip-hopowy, a mnie tylko jedno z trzech - skecz radiowy". To tylko jedno zdanie oddające moją zajawkę na hip-hop. Więcej rapu o rapie nie ma. Są za to uczciwe słowa skierowane w A. Ginsberga. 
Dostałem propozycję niejedną, że wefunkradio we Wrocławiu, potem Dj Vadim, jeszcze wcześniej coś związanego z Banksy'm. Jest mi niezwykle miło, tylko że jak zwykle muszę odmówić, w obawie o swoje zdrowie rzecz jasna. Jestem szczery. Wszystkie te rzeczy daje się tylko przetrwać w stanie przytłamszenia zmysłów, a to już chemikalia i inne szkodliwości. Taki tam 'survivalism' by pożyczyć Vaneigema.

Tak dużo gości nas odwiedza, że nie mam gdzie jeździć po mieszkaniu rowerem. Źle się czuje.
Nastrój poprawia mi wiersz "Samobójstwo" Aragona, mój ulubiony:


 A  b  c  d  e  f
 g  h  i  j  k  l
 ł  m  n  o  p  q
 r  s  t  u  w
 x       y        z




poniedziałek, 26 listopada 2012

?

Piosenki w drodze i są ładniejsze niż wszystko co do tej pory zrobiliśmy. Rezygnacja (powściągliwość?) od 'pisania automatycznego', immanencja zamiast transcendencji. Nigdy nie powinno pisać się piosenek na instrumentalnych rzeczach jak Four Tet, Amon Tobin czy Burial. Skąd wziąć muzykę ? Moi Knicks grają w kratkę, administrowana rzeczywistość ma sens tylko, gdy jest profanowana, najlepiej na ścianie pisana Caps-lockiem. Nie ma mnie na facebooku. Napisałem kilka głupot za pieniądze, kondycja status quo, ale nie wypowiadam się na głos. Listopad bezbolesny, jak nigdy.


Na wiosnę oddam kilka płyty sztuk za darmo podpisanych mazakiem, tak to sobie wymyśliłem. Przykro stwierdzać, ale Daniel Bensaid mów, nie mówi nic co nie zostałby powiedziane wcześniej. Jeszcze w sprawie odcięcia (nie znam się na tym), ale unikanie "toksycznych" osób poprawia samopoczucie.

piątek, 5 października 2012

festiwal równości

Dostałem mail. Mail, którego na pewno dostałaś, dostałeś Ty, Ty i Ty. Mail reklamę z zaproszeniem na warsztaty "Kryzys marketing i co dalej ?" Prosto z Polish Open University - Wyższa Szkoła Zarządzania. Zajęcia będą prowadzone przez kogoś kto ma dopisane prof. przed nazwiskiem, co jest o tyle warte zaznaczenia, że w tych kręgach marketingu i zarządzania to już raczej żadne wyróżnienie. Głównym paradygmatem tego "małego wycinka rzeczywistości", który jest wszędzie - w Tobie i poza Tobą (jednocześnie mówimy o immanencji i transcendencji - na wzór Boga w chrześcijaństwie) jest brak teorii i skupienie się na praktyce/działaniu. Skutkuje to dosyć logicznymi wnioskami. Po po okładać się nic niewartymi  encyklopediami, książkami ? Katarzyna Tusk może doskonale wyedukować przyszłą inteligencją swoim cyklem wykładów dotyczącym mediów społecznościowych w branży fashion.
Jednocześnie Roman Kuźniar (doradca prezydenta RP Komorowskiego) w tok fm jasno oceni dosyć słabą kondycję polskiej młodzieży, jako winę systemową - demokratyzacji nauczania. Nie braknie tu celnych arystokratycznych spostrzeń jak przystało na polskiego profesora "niektórzy nie powinni uniwersytetu widzieć nawet na wycieczkach". Brakuje tej krytyce natomiast logiki, że oczywiście "demokratyzacja nauczania jest winna" zdopiskiem dla wybranych - tych bogatych.
Inna sprawa to fakt już lekko ulatującej, ale wciąż wiszącej w powietrzu post-oświeceniowej misji edukacji, która zapewnia pracę, małżeństwo, mieszkanie na kredyt, dzieci.
Wracając do Kuźniara, czy nie można w myśl dobrej elitarnej zasady podciągnąć poziom nauczania na uniwersytetach, ta by zdemokratyzować wiedzę z dopiskiem - dla tych dobrych i chcących ? 
I kolejne pytanie, skoro w założeniu marketing/public relations, dziennikarstwo współczesne są tak anty-teoretyczne, po co istnieją jako kierunki studiów ?
Wniosek jest wesoły, epoka powszechnego cynizmu oznacza wolność. Wolność która została całkiem ładnie skodyfikowana, a nowi "intelektualiści" uczą społeczeństwo, jak poprawnie z niej korzystać.
Ten wpis jest w serwisie blogspot, wrzucę tradycyjnie odnośnik na facebook, też jestem cynikiem. Banalne upublicznianie prywatności. Z małą różnicą, ja nie jestem wykładowcą ani doradcą prezydenta.

A dodatkowo
REKLAMA  + PROGRAM FESTIWALU






wtorek, 26 czerwca 2012

mens helt


Zdrowo żyje, ćwiczę i dbam o zdrową kalorię. Może to przygłupawe, ale widząc aktywnych destruktorów dookoła, których w wieku 30 lat dopada serce, ciśnienie, lustrzyca można się zmotywować. Szczyny do poduszki z koncernów jakże popularne w czasie studiów to już w ogóle ogałacanie się z myśli i energii rewolucyjnej !  Z konfiguracji osobowości przez ten ostatni miesiąc mieszkania "na nie na swoim" powinniśmy "wywieść wszystko", ale jak to bywa zazwyczaj u mnie, dużo łatwiej jest działać w próżni, "gdy się nie ma nic pod stopami". Ciężko z autopsji ocenić, czy tu chodzi o jakiś post-materializm czy raczej nastroje dekadenckie w początkach XXI wieku, w końcu i tak rację ma pani psychoanalityk gdy pisze, że jesteśmy społeczeństwem powszechnej depresji. A postawienie sprawy w ten sposób raczej nie sprzyja kreatywności (najbardziej wyświechtany neoliberalny slogan). Wkrótce (od sierpnia?) rozpocznie się poważny żywot na kredycie, autonomia i zupełnie nowe cele, takie o których nigdy nie myślałem, a dla większości są najważniejsze w życiu. Zabrzmiało to jakbym się zorientował instrumentalnie, co jest przecież popularnym sposobem na życie wśród zwierząt historycznych - czyli nas. Te wszystkie środki - cele, racjonalizacje, obrzydliwe metody do realizowania aspiracji. Na szczęście to tylko wynik przebywania z ludźmi, czytania prasy, blogów, wpisów na facebook'u, słuchania debat w tok-fm itd. Udzielać się jednak musi, bo istnieje nawet jakaś tania teoria psychologiczna, która dobrze taki schemat opisuje. Z drugiej strony można odciąć ten instrumentalizm, tylko w tym przypadku etyka zaczyna zlewać się z polityką, a przy takim rozwoju akty woli często przegrywają. Przykro to widzieć dookoła. Za dużo Arystotelesa, za mało słońca w tym tygodniu.
Ostatnie klipy z naszego podwórka mnie przerażają, wakacyjni laid-bekowi raperzy w wersji polskiej, zawsze pozostaną tylko bekowi, bez laid'u. Może to nie ten klimat, nie ta dusza nadwiślańska, bo estetycznie to zawsze będzie tylko imitacja, w dodatku mega słabo odegrana.

Na koniec wpisu krótka zajawka. Tutaj ciągle się coś dzieje, niebawem, niebawem znikąd.

piątek, 8 czerwca 2012

krótko na euro

Złotopolscy i Matysiakowie idą na mecz. My też za tymi medialnymi symulakrami. Wyjątkowo lubię Rosjan. Mają fajne dresy, dźwięczny język, ładne kobiety i zdecydowanie dominują w "prawdziwości". W międzyczasie cały czas zastanawiam się nad Finneganów Trenem. Czy to się odmieniać jakoś powinno ? Pytanie zabrzmiało po sokratejsku, nie sądzę by ktoś chciał to skomentować.

Atmosfera gęstnieje, a latający helikopter mnie wkurwia, podobnie jak wymalowane mordy w biało-czerwone barwy, koncert LUC czy Libera w Fan Zone.
Liczę na dobrą piłkę, nie tylko reprezentacji Holandii.