Tony Wood zastępca redaktora naczelnego brytyjskiego magazynu New Left Review napisał w lipcowym wydaniu Le Monde Diplomatique następująco: "W listopadzie 2010 r. zapowiedź redukcji środków na edukację, a także drastyczne podniesienie opłat wpisowych na studia sprowokowały znaczną mobilizację studentów. Szybko zaczęło być widoczne, iż manifestacje te są zaledwie preludium szerszego ruchu ogarniającego krok po kroku wszystkie sfery społeczne". Niezwykle celne spostrzeżenie biorąc pod uwagę obecne wydarzenia w Londynie. To właśnie ten Londyn niegdyś najbardziej uprzemysłowiony (w czasach fabryki Engelsa) a obecnie siedlisko sennego kultu multi kulti i gospodarczego neoliberalizmu pojawia się w wszędzie na pierwszym miejscu. Problemem głównym jest że "owi sprawcy" zmodernizowani i skonsumowani nie odwołują się do żadnej idei. To nie jest rok 68', to nie jest Hiszpania ze swoim Manifesto , to nawet nie jest Grecja ! Czy zostały wysunięte jakieś posulaty ? Nie. Ślepa agresja bez żadnej przesłanki, bez znaczącej całości, bez celu i sposobu. Chyba że tym celem i sposobem są sprawy o których napisał Zygmunt Bauman . Dziękujemy "londyńskiej" młodzieży za próbę rewoltowania dla nowego laptopa, komórki czy ubrań H&M. Nie kibicuje kapitalistycznej przemocy, bo za dużo jej dookoła.
Z innych spraw. Wyrzuciłem całkowicie do kąta rejestrator dźwięku i nie zamierzam go używać dalej. Możesz do mnie przyjśc i Ci go oddam. Nie żebym miał jakiegoś raka "anty" od czytania Heideggera (podobno Derrida i Rorty mieli tego sama raka trzustki, na co córka Rorty'ego - że to wina Heideggera), ale logika gry nie do przeskoczenia, szczególnie właśnie jeśli chodzi o tzw. "polski rap". O ile sam proces "stwarzania" wariacji filologiczno-filozoficznych! jest na pewno autonomiczną sferą wartości i daje największą satysfakcję to szybko zostaje on zgwałcony sprowadzając odbiorcę do roli klienta/konsumenta/ i co najgorsze słuchacza. Jakoś daleko chyba spoglądać nie trzeba.
Standardy modernizacyjne dziś:
- promocja ponad wszystko (nie ma znaczenia czy wytwórnia, kapela podwórkowa, czy hip hopowa mafia koperkowa, czy najbardziej niezależny digger mieszkający z Tołstojem na Jasnej Polanie, promocja to logika gry !
- już nie tysiące, ale miliony odtworzeń na youtube ! (z USA dorównuje chyba tylko nowy klip Snoop Dogga, ten z Eska TV);
- nowe znaczenie słowa szacunek: daj mi hajs za moją pracę, wtedy oddajesz mi szacunek, no pewnie dzisiaj wszystko kupujesz przecież;
- zewsząd towarzystwa wzajemnej adoracji, ewentualnie koterie fejsbukowe, czy media stricte zabijające pop, pośrednio też hip hop;
- tematyka: sielankowa, melanżowa, patriotyczna, konsumpcyjna, a nawet moralizująca z cyklu nie pożądaj żony bliźniego swego !; ostatnio nawet krytyczna (to dobry przypadek do rozłożenia na czynniki pierwsze; zdradzę tylko, że chodzi o projekt parias, który stanął na czele "krytycznego" rapu, szkoda tylko, że krytykuje stojąc na pozycji obok krytykowanych; aczkolwiek za kawałek "Wzorowy" należy się dobre słowo; społeczeństwo terapeutyczne to dobre określenie jego obecnej kondycji;
Z Heglem wypowiadającym, że wszystko co rzeczywiste jest rozumne, nie sposób się w tym kontekście zgodzić. Chyba że akceptujemy powyższego i obrażamy się na rozum. Nie pozostaje nic innego. Nie dając się skroić wedle wyższych założeń modernizacyjnych jestem w fazie obrażenia się i czekania na lepsze czasy. Tkwi tu jednak malutki problem, który obnaży moją niekonsekwencję ! Bezczynne czekanie na lepsze dzieje to przecież całkowite zaprzeczenie roli aktywnego podmiotu, zdolnego do stwarzania siebie i świata, odrzucenie woli, świadomości wreszcie filozofii czynu i pracy na rzecz akceptacji deterministycznego wariantu marksizmu i konieczności historycznej (jak tego chciał ojciec Plechanow). A ta jak widać ani boskiej przemocy przynieść nie chce, ani krytycznie myślących jednostek płodzić nie chce, a co gorsza robi rewolucję w imię laptopa.
czwartek, 11 sierpnia 2011
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Mamy w Polsce Jacques Lacana !
Pisanie o polskiej polityce jest bardzo nierozsądne. Po pierwsze można wpaść w engelsowską "fałszywą świadomość" czyli w sposób zniekształcony oceniać rzeczywistość, gdzie owo zniekształcenie stanowi ideologia. Po drugie na zasadzie rytuału, można dojść do przekonania, że w polską politykę można wierzyć. Innymi słowy, każdy tekst może mieć status paradoksalnej wiary przed wiarą (analogicznie chodzi mi o aspekt, na który uwagę zwraca Zizek analizując Pascala. Chodzi faktycznie o to, że istnieli ludzie, którzy nigdy nie wierzyli w Boga, ale uczestnicząc w rytuałach religijnych, czyli słuchając mszy itd. w naturalny sposób doprowadzili się do wiary). Załóżmy jednak, że przestrogę Źiźka w sercu noszę i na skutek prowokacji kilka słów umieszczę a rebours w dziale "polityka polska".
Sprawcą jest gwiazdor, polski "intieligient", kolega Angeli Jolie i Tuhan Bej w jednym, a dodatkowo Gerwazy, Kmicic i Gajowiec z Przedwiośnia. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej na pytanie zadane przez Mazurka: "na kogo będzie pan głosował jesienią?" replikuje on:
"Mam zaufanie do PO. Cała działalność polityczna Jarosława Kaczyńskiego polega na prowokacjach, skłócaniu ludzi. Nie można dopuścić, żeby Polacy oddali władze Pis".
Chapeau ! Cóż za analiza ! Brawa za prodemokratyzm, pozytywny wybór i oczywiście co najważniejsze w zawodzie aktora - język, a raczej wspaniale przyswojoną nowomowę.
Jakaż to w dodatku lekcja wychowania obywatelskiego ! Będąc prawdziwym demokratą nie zapominaj nigdy o "zaufaniu" polska nowoczesna jednostko in actu. Toż to w końcu najważniejszy czynnik społeczeństwa obywatelskiego wbijany jak gwóźdź "nowym polskim intieligientom" (Fukuyama, Szacki, Sztompka ,Putnam - wszyscy oni każą ufać !) na każdym wydziale nauk społecznych. Jeśli nie wiesz o co mi chodzi to cytuję następnego wielkiego myśliciela reprezentujące barwy rządowe, grającego na pozycji pragmatyzm - J.K.Bieleckiego:
"Poziom zaufania między polakami a instytucjami jest niewielki, to rodzi pytanie, czy w takich warunkach polska demokracja ma szansę wybić się na wyższy poziom sprawności niezbędnej do dobrego rządzenia i tworzenia nowoczesnej wspólnoty, która charakteryzuje stare demokrację".
Panie Krzysztofie jakże dostojnie użyta w retoryce apofaza. Cud, że mamy takich dwóch powyższych reprezentantów "intieligiencji" polskiej, którzy nam tak życie ułatawiają. Wystarczy zawsze i wszędzie co by się nie działo "ufać", a przy wyborze dżemu truskawkowego i jagodowego pod żadnym pozorem nie mówić: wybieram ten, bo jest lepszy dlatego i tego...". a raczej: "WYBIERAM TEN, BO TAMTEN JEST CHUJOWY !".
Uczciwość wobec "intieligienta" nr 1 jednak nie pozwala w tym miejscu skończyć. Dowiaduje się bowiem, że jeśli chodzi o urzędującego premiera Donalda Tuska to od czasów Mazowieckiego, nie było drugiej osoby bardziej nadającej się do pełnienia tej funkcji :
"Bardzo bym żałował, gdy zaszkodziło mu to, co się w tej chwili dzieje, choćby dyskusje w samej Platformie".
Oczywiście panie "intieligencie" dyskusja musi służebna tylko premierowi i ma wycinać każdy inny głos ! Głosy te oczywiście też "inteligienckie" (na marginesie uważam, że przygoda z jakąkolwiek partią w tym kraju czyni cię "intieligientem") niech się łączą i wspólnie z całym chórem zwolenników PO powtarza jednym głosem:
Tusku ! Ufam Tobie boś Ty wierny
wszechmocny i miłosierny
Tusku rób miłości politykę w ciągu dalszym
I pamiętaj należy Pisem straszyć
Tusku Panie ! Uchowaj nas od wszelkiego zła
i rządź prze lata SAM SAM SAM !
Tusku Mistrzu Boże nigdy nie czyń nic
Lepsze to niż PiS !
Autor powyższych słów, czyli ja, zdaje sobie sprawę z pułapki w jaką wpadł. Nieświadomie tworząc owych osiem linijek w 30 sekund wsparł rządzących i ich elektorat. Ubolewam nad tym, aczkolwiek zrozumienia wymagam, iż to dla potrzeb niniejszego jedynie.
Na koniec chciałbym jeszcze wrócić na krótko do cytowanego intieligienta. Zorientowałem się bowiem, że poza tym iż (już) wspaniały aktor, (właśnie urodzony) doskonały komentator polityczny to (płodzi) nam się jeszcze polski Jacques Lacan ! "Intieligienta" humor nie opuszcza bowiem i niczym na sesji:
"Kolega z produkcji "O dwóch takich" opowiadał, że Kaczyńscy płakali wniebogłosy, że muszą wracać do szkoły, a tam będą ich bili bardziej niż wcześniej". I dalej: "Będę się upierał, że byli bici (...) może prowokowali ludzi do agresji i teraz w pewien sposób się odgrywają".
Panie Danielu myślę, że czas na własne seminaria z zakresu psychoanalizy. Tylko już nie sam nie wiem w jakiej roli byłby tam Pan.
Pozdrawiam.
Nie, nie jestem zwolennikiem PiS i nigdy nie byłem.
Wyraz.
Sprawcą jest gwiazdor, polski "intieligient", kolega Angeli Jolie i Tuhan Bej w jednym, a dodatkowo Gerwazy, Kmicic i Gajowiec z Przedwiośnia. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej na pytanie zadane przez Mazurka: "na kogo będzie pan głosował jesienią?" replikuje on:
"Mam zaufanie do PO. Cała działalność polityczna Jarosława Kaczyńskiego polega na prowokacjach, skłócaniu ludzi. Nie można dopuścić, żeby Polacy oddali władze Pis".
Chapeau ! Cóż za analiza ! Brawa za prodemokratyzm, pozytywny wybór i oczywiście co najważniejsze w zawodzie aktora - język, a raczej wspaniale przyswojoną nowomowę.
Jakaż to w dodatku lekcja wychowania obywatelskiego ! Będąc prawdziwym demokratą nie zapominaj nigdy o "zaufaniu" polska nowoczesna jednostko in actu. Toż to w końcu najważniejszy czynnik społeczeństwa obywatelskiego wbijany jak gwóźdź "nowym polskim intieligientom" (Fukuyama, Szacki, Sztompka ,Putnam - wszyscy oni każą ufać !) na każdym wydziale nauk społecznych. Jeśli nie wiesz o co mi chodzi to cytuję następnego wielkiego myśliciela reprezentujące barwy rządowe, grającego na pozycji pragmatyzm - J.K.Bieleckiego:
"Poziom zaufania między polakami a instytucjami jest niewielki, to rodzi pytanie, czy w takich warunkach polska demokracja ma szansę wybić się na wyższy poziom sprawności niezbędnej do dobrego rządzenia i tworzenia nowoczesnej wspólnoty, która charakteryzuje stare demokrację".
Panie Krzysztofie jakże dostojnie użyta w retoryce apofaza. Cud, że mamy takich dwóch powyższych reprezentantów "intieligiencji" polskiej, którzy nam tak życie ułatawiają. Wystarczy zawsze i wszędzie co by się nie działo "ufać", a przy wyborze dżemu truskawkowego i jagodowego pod żadnym pozorem nie mówić: wybieram ten, bo jest lepszy dlatego i tego...". a raczej: "WYBIERAM TEN, BO TAMTEN JEST CHUJOWY !".
Uczciwość wobec "intieligienta" nr 1 jednak nie pozwala w tym miejscu skończyć. Dowiaduje się bowiem, że jeśli chodzi o urzędującego premiera Donalda Tuska to od czasów Mazowieckiego, nie było drugiej osoby bardziej nadającej się do pełnienia tej funkcji :
"Bardzo bym żałował, gdy zaszkodziło mu to, co się w tej chwili dzieje, choćby dyskusje w samej Platformie".
Oczywiście panie "intieligencie" dyskusja musi służebna tylko premierowi i ma wycinać każdy inny głos ! Głosy te oczywiście też "inteligienckie" (na marginesie uważam, że przygoda z jakąkolwiek partią w tym kraju czyni cię "intieligientem") niech się łączą i wspólnie z całym chórem zwolenników PO powtarza jednym głosem:
Tusku ! Ufam Tobie boś Ty wierny
wszechmocny i miłosierny
Tusku rób miłości politykę w ciągu dalszym
I pamiętaj należy Pisem straszyć
Tusku Panie ! Uchowaj nas od wszelkiego zła
i rządź prze lata SAM SAM SAM !
Tusku Mistrzu Boże nigdy nie czyń nic
Lepsze to niż PiS !
Autor powyższych słów, czyli ja, zdaje sobie sprawę z pułapki w jaką wpadł. Nieświadomie tworząc owych osiem linijek w 30 sekund wsparł rządzących i ich elektorat. Ubolewam nad tym, aczkolwiek zrozumienia wymagam, iż to dla potrzeb niniejszego jedynie.
Na koniec chciałbym jeszcze wrócić na krótko do cytowanego intieligienta. Zorientowałem się bowiem, że poza tym iż (już) wspaniały aktor, (właśnie urodzony) doskonały komentator polityczny to (płodzi) nam się jeszcze polski Jacques Lacan ! "Intieligienta" humor nie opuszcza bowiem i niczym na sesji:
"Kolega z produkcji "O dwóch takich" opowiadał, że Kaczyńscy płakali wniebogłosy, że muszą wracać do szkoły, a tam będą ich bili bardziej niż wcześniej". I dalej: "Będę się upierał, że byli bici (...) może prowokowali ludzi do agresji i teraz w pewien sposób się odgrywają".
Panie Danielu myślę, że czas na własne seminaria z zakresu psychoanalizy. Tylko już nie sam nie wiem w jakiej roli byłby tam Pan.
Pozdrawiam.
Nie, nie jestem zwolennikiem PiS i nigdy nie byłem.
Wyraz.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Romantyzm i romantyzm
Nie pisałem tutaj przez dłuższy czas, bo byłem zajęty czytaniem arcyciekawych blogów made in polscy romantycy XXI wieku ! I tak się zaczytałem, że lektury w miejscu stoją. Horkheimer rzucony pod łóżko, z Gombrowicza kartki lecą coraz mocniej, Brzozowski tylko palcem grozi, Sartre mdłościami zaraża, a na dodatek naukowość gruzem się okopała. Cóż ciekawego w tych blogach zapytasz, że śmiałem nie napisać do Ciebie, towarzyszy podróży opuścić, a wolałem rozwijać swoje adhd wśród milionów hiperłączy, odnośników, linków ?
Pokrótce ich fundamenty stanowią 1) samotność : "och, ja porzucony wśród wichrów, ja sam, na rozdrożu...", 2) rozpacz: "och, cóż mam ze sobą począć, ja...." 3) bardziej filozoficzna kategoria poznania: "och, ja całe życie poznaje siebie i krocze....(nie chodzi o poznawanie kroczy ! )" 4) krytyka współczesności: "och, zły świecie dóbr materialnych, cóż mam począć tu ze zranionym duchem mym" 5) miłość oczywiście: "czymże jest życie w pojedynkę, och, tak to gilotyna dla ducha..." 6) ucieczka: "och, pisze, znajduje w tym ukojenie, litera łzy wyciera, och..."
Właśnie te powyższe tak przyciągnęły moją uwagę, iż wkrótce myśl życie dostała i stwierdziłem: w jakim to wyższego uczucia, nacechowanego emocjami, pełnym egzaltacji i twórczej weny miejscu żyjemy... tak to kochana Polska XXI wieku. No bo jeśli styl życia jest pisania stylem, jak mawiał Flaubert, czy to raczej Deleuze, to jak inaczej rysować kraj nasz.
Wszystko byłoby piękne jak z idylli, gdy nie fakt, że powyższe fundamenty są jednocześnie kwintesencją polskości, a dosadniej polskiej choroby. Nazwałbym to roboczo: "zespołem nieuleczalnej romantyczności". Ktoś powie, że czepiłem się na siłę i diagnozy snuje karykaturalne. Ano, rzecz Towarzysze w tym, że tu wiele znamion choroby jest na miejscu i o lekarstwo ciężko niezmiernie. Jednak ja Wyrazem zwany w kręgach niektórych adeptów sztuki patologicznej, wskutek wytężonej pracy, z poczuciem misji przychodzę z nowiną, co z tym naszym romantyzmem zrobić ! Więc czytajże dalej, bo poniższe żyć pozwolą lepiej i z nieuleczalnej choroby może nawet atut zrobić.
Jako że zdaję sobie sprawę, że cywilizacją homo videns jesteśmy, narracja będzie od myślnika jak w podręczniku akademickim. No ewentualnie dobrej ściądze studentów z poprzedniego roku, czy też książkach z serii "jak żyć" albo "jak obudzić w sobie olbrzyma w dwa dni".
- Nigdy nie możemy się nudzić ! Jeśli już - nudę natychmiastowo przezwyciężamy wielkim wysiłkiem woli ! - Gdy tworzymy mity, niech będą to mity ludzkie !
- Mniej Paolo Coehlo, więcej Williama Blake !
- Nie uciekamy od problemów dookoła. W pełni w nich uczestniczymy i je zmieniamy jak my chcemy !
- Miejscem dla wrażliwego serca nie jest użalanie się, ale działanie ! Creatio ergo sum !
- Pierwiastek subiektywny jest naczelną regułą Twojej działalności !
- Twoja ręką ponad każdą materią !
- Hamleci przejmują niektóre cechy Don Kichota. Don Kichota nie uleczy nic, bo jest za głupi, więc musi zejść ze sceny !
- Stan niemocy nie może zaistnieć. A jeśli już, wysiłkiem własnym przezwyciężyć należy go natychmiast !
- Bunt kwiatu przeciw korzeniom musi być konstruktywny i nieść nową jakość !
- Zabijamy autokontemplacje na odwieczne czynne stawianie oporu w realnym życiu !
- Pseudo-duchowe abstrakcje zabijamy !
Internetowi romantycy łączcie się !
Powodzenia.
Pokrótce ich fundamenty stanowią 1) samotność : "och, ja porzucony wśród wichrów, ja sam, na rozdrożu...", 2) rozpacz: "och, cóż mam ze sobą począć, ja...." 3) bardziej filozoficzna kategoria poznania: "och, ja całe życie poznaje siebie i krocze....(nie chodzi o poznawanie kroczy ! )" 4) krytyka współczesności: "och, zły świecie dóbr materialnych, cóż mam począć tu ze zranionym duchem mym" 5) miłość oczywiście: "czymże jest życie w pojedynkę, och, tak to gilotyna dla ducha..." 6) ucieczka: "och, pisze, znajduje w tym ukojenie, litera łzy wyciera, och..."
Właśnie te powyższe tak przyciągnęły moją uwagę, iż wkrótce myśl życie dostała i stwierdziłem: w jakim to wyższego uczucia, nacechowanego emocjami, pełnym egzaltacji i twórczej weny miejscu żyjemy... tak to kochana Polska XXI wieku. No bo jeśli styl życia jest pisania stylem, jak mawiał Flaubert, czy to raczej Deleuze, to jak inaczej rysować kraj nasz.
Wszystko byłoby piękne jak z idylli, gdy nie fakt, że powyższe fundamenty są jednocześnie kwintesencją polskości, a dosadniej polskiej choroby. Nazwałbym to roboczo: "zespołem nieuleczalnej romantyczności". Ktoś powie, że czepiłem się na siłę i diagnozy snuje karykaturalne. Ano, rzecz Towarzysze w tym, że tu wiele znamion choroby jest na miejscu i o lekarstwo ciężko niezmiernie. Jednak ja Wyrazem zwany w kręgach niektórych adeptów sztuki patologicznej, wskutek wytężonej pracy, z poczuciem misji przychodzę z nowiną, co z tym naszym romantyzmem zrobić ! Więc czytajże dalej, bo poniższe żyć pozwolą lepiej i z nieuleczalnej choroby może nawet atut zrobić.
Jako że zdaję sobie sprawę, że cywilizacją homo videns jesteśmy, narracja będzie od myślnika jak w podręczniku akademickim. No ewentualnie dobrej ściądze studentów z poprzedniego roku, czy też książkach z serii "jak żyć" albo "jak obudzić w sobie olbrzyma w dwa dni".
- Nigdy nie możemy się nudzić ! Jeśli już - nudę natychmiastowo przezwyciężamy wielkim wysiłkiem woli ! - Gdy tworzymy mity, niech będą to mity ludzkie !
- Mniej Paolo Coehlo, więcej Williama Blake !
- Nie uciekamy od problemów dookoła. W pełni w nich uczestniczymy i je zmieniamy jak my chcemy !
- Miejscem dla wrażliwego serca nie jest użalanie się, ale działanie ! Creatio ergo sum !
- Pierwiastek subiektywny jest naczelną regułą Twojej działalności !
- Twoja ręką ponad każdą materią !
- Hamleci przejmują niektóre cechy Don Kichota. Don Kichota nie uleczy nic, bo jest za głupi, więc musi zejść ze sceny !
- Stan niemocy nie może zaistnieć. A jeśli już, wysiłkiem własnym przezwyciężyć należy go natychmiast !
- Bunt kwiatu przeciw korzeniom musi być konstruktywny i nieść nową jakość !
- Zabijamy autokontemplacje na odwieczne czynne stawianie oporu w realnym życiu !
- Pseudo-duchowe abstrakcje zabijamy !
Internetowi romantycy łączcie się !
Powodzenia.
czwartek, 23 grudnia 2010
Idziemy w przód, cofając się
Jeśli naczelnym mottem cywilizacji jest obecnie reculer pour mieux sauter to naprawdę byłoby się z czego cieszyć. Nawet będąc na etapie nieustannych dwóch kroków w tył, może wreszcie zdobędziemy się na siłę jakiegoś skoku w przód ? Tylko czy w ogóle zamierzamy gdzieś skoczyć i po co ? Może tak jest właśnie nam lepiej i ten nieustanny powolny regres powoduje, że zaczynamy żyć sobie w "krainie szczęśliwości", która w niektórych okolicznościach coraz bardziej przypomina "ludzkie zoo". Chociaż jednocześnie nie zdajemy sobie sprawy, że jest pełna iluzji i z powrotem prowadzi nas na drzewa.
"Najnowsze dzieje polityki pełne są przykładów, że termin "materiał ludzki" nie jest niewinną metaforą. (...) To mechanicystyczne nastawianie charakterystyczne dla epoki nowożytnej skłonne jest myśleć o ludziach jako dzikich zwierzętach" (Arendt)
Ostateczne zwycięstwo "animal laborans" jeśli by spojrzeć z ukosa już się dokonało. Animal laborans czyli coś żyjące wedle prostego równania. Stosunek minimalnej ilość siły i bólu do maksymalnej konsumpcji ! To już nawet nie "zoon politikon" czy "homo faber". Ten pierwszy zgodnie z szóstą tezą Marksa o Feuerbachu iż:
"człowiek to nie tylko abstrakcja tkwiąca w poszczególnej jednostce. Jest ona w rzeczywistości całokształtem stosunków społecznych" musiał stać się produktem. Umarł jak człowiek, jako organizm żyje. Ten drugi natomiast jeszcze gdzieniegdzie żyje na mieliźnie, ale też jest raczej w stanie agonii. W takim razie co jest z nami ? Rodzący się "animal laborans" potrzebował wolności, której i tak w zasadzie nigdy nie pojął i nie nauczył się z niej korzystać, więc potrzebne było mu jakieś wydarzenie konstytuujące. Było nim zabicie Boga ! Co się stał z Bogiem ? – zawołał. – Powiem wam ! Uśmierciliśmy go – wy i ja ! My wszyscy jesteśmy mordercami ! (Nietzsche)
Powyższe jednak niekoniecznie rozumują dobrze w Polsce inni "animal laborans". Wciąż nie pojęli że nimi się stali ! Jednostki mają możliwość kreowania własnych przeżyć religijnych, a cała ich nośność to przecież kwestia dobrego marketingu i idącej za tym sprzedaży. Bóg jest martwy. Zwolennicy krzyża z jego ikony zrobili sobie symbol i mit, a mieli do tego prawo w państwie demokratyczno liberalnym, a Ci postdemokratyczni oświeceniowcy zbierają się i dalej mordują trupa ! (Panie Palikocie nie rozumiesz Pan tego ?) Więc jeśli absolutne wartości stały się fetyszem towarowym, stąd już prosta droga do alienacji.
Czy z tych gruzów da się coś w ogóle zbudować i zrobić skok w przód ? Zobaczymy. Było kilka niezłych koncepcji w historii najnowszej. I jeśli dalej wierzyć Horkheimerowi że: "kto nie chce mówić o kapitalizmie, powinien milczeć o faszyzmie", to aż strach pomyśleć co nas czeka znowu w przyszłości.
Ostatnio kilka osób pyta mnie, co ja bym zrobił ? Jak wybrnął z takiej sytuacji ? Jak urządził lepiej ten świat ? Po co mi ta rewolucja ? Co bym na niej zbudował ? To ja Szekspirem tutaj odpowiadam: "Coś takiego zrobię, że...jeszcze nie wiem, co, lecz wiem, że ziemia zadrży ze zgrozy". A tak poważnie mogę tylko pod słowami Llosy się podpisać, który mówił odbierając Nobla: "wymyślający historie opowiadawcze zawsze, choćby o tym wiedzieli lub nie, choćby tego chcieli lub nie, sieją niezadowolenie, pokazują, że świat jest kiepsko urządzony, że życie w fantazji jest bogatsze niż codzienny zastój". I tym milutkim akcentem kończę.
"Najnowsze dzieje polityki pełne są przykładów, że termin "materiał ludzki" nie jest niewinną metaforą. (...) To mechanicystyczne nastawianie charakterystyczne dla epoki nowożytnej skłonne jest myśleć o ludziach jako dzikich zwierzętach" (Arendt)
Ostateczne zwycięstwo "animal laborans" jeśli by spojrzeć z ukosa już się dokonało. Animal laborans czyli coś żyjące wedle prostego równania. Stosunek minimalnej ilość siły i bólu do maksymalnej konsumpcji ! To już nawet nie "zoon politikon" czy "homo faber". Ten pierwszy zgodnie z szóstą tezą Marksa o Feuerbachu iż:
"człowiek to nie tylko abstrakcja tkwiąca w poszczególnej jednostce. Jest ona w rzeczywistości całokształtem stosunków społecznych" musiał stać się produktem. Umarł jak człowiek, jako organizm żyje. Ten drugi natomiast jeszcze gdzieniegdzie żyje na mieliźnie, ale też jest raczej w stanie agonii. W takim razie co jest z nami ? Rodzący się "animal laborans" potrzebował wolności, której i tak w zasadzie nigdy nie pojął i nie nauczył się z niej korzystać, więc potrzebne było mu jakieś wydarzenie konstytuujące. Było nim zabicie Boga ! Co się stał z Bogiem ? – zawołał. – Powiem wam ! Uśmierciliśmy go – wy i ja ! My wszyscy jesteśmy mordercami ! (Nietzsche)
Powyższe jednak niekoniecznie rozumują dobrze w Polsce inni "animal laborans". Wciąż nie pojęli że nimi się stali ! Jednostki mają możliwość kreowania własnych przeżyć religijnych, a cała ich nośność to przecież kwestia dobrego marketingu i idącej za tym sprzedaży. Bóg jest martwy. Zwolennicy krzyża z jego ikony zrobili sobie symbol i mit, a mieli do tego prawo w państwie demokratyczno liberalnym, a Ci postdemokratyczni oświeceniowcy zbierają się i dalej mordują trupa ! (Panie Palikocie nie rozumiesz Pan tego ?) Więc jeśli absolutne wartości stały się fetyszem towarowym, stąd już prosta droga do alienacji.
Czy z tych gruzów da się coś w ogóle zbudować i zrobić skok w przód ? Zobaczymy. Było kilka niezłych koncepcji w historii najnowszej. I jeśli dalej wierzyć Horkheimerowi że: "kto nie chce mówić o kapitalizmie, powinien milczeć o faszyzmie", to aż strach pomyśleć co nas czeka znowu w przyszłości.
Ostatnio kilka osób pyta mnie, co ja bym zrobił ? Jak wybrnął z takiej sytuacji ? Jak urządził lepiej ten świat ? Po co mi ta rewolucja ? Co bym na niej zbudował ? To ja Szekspirem tutaj odpowiadam: "Coś takiego zrobię, że...jeszcze nie wiem, co, lecz wiem, że ziemia zadrży ze zgrozy". A tak poważnie mogę tylko pod słowami Llosy się podpisać, który mówił odbierając Nobla: "wymyślający historie opowiadawcze zawsze, choćby o tym wiedzieli lub nie, choćby tego chcieli lub nie, sieją niezadowolenie, pokazują, że świat jest kiepsko urządzony, że życie w fantazji jest bogatsze niż codzienny zastój". I tym milutkim akcentem kończę.
niedziela, 19 grudnia 2010
Śmiech rewolucyjny !
Lokalnie występują u nas dwa modele politycznych "jestestw". Wszystkie niezwykle poważne w swoich dociekaniach jak poprawić położenie mieszkańców Powiatu Dzierżoniowskiego. Dychotomia polega na rozróżnieniu starych i młodych. Ci pierwsi absolutnie nie niosą za sobą żadnego przekazu i broń boże nie wynika to z wieku, ale z charakterystycznego syndromu "homo sovieticus". Trafiasz niejednokrotnie na owego bohatera w urzędzie, bibliotece, dziekanacie. Drudzy - młodzi, pełni energii, piękni i przystojni robiliby politykę bez polityki, a zbudowaliby mosty, przedszkola, orlika itd. Koniecznie w koszulach, krawatach, z brzuszkami od piwka i oprawkach z allegro z napisem powiedzmy "Joop!" Czyli nie politycy, a budowniczy. Różnicy jakościowej jednak nie widać. Bo o ile pierwsi wpadają w klasyczną marksowską pułapkę wyobrażenia o rzeczywistości "robią to, ale nie wiedzą" (Marks), to drudzy wskoczyli na wyższy poziom (historycznej konieczności) - robią to, chociaż o tym wiedzą ! Oczywiście nie jest to podział sztywny, bo transfery między jednymi a drugimi dokonują się non stop. Co piszący te słowa chciałby jednak przekazać ? Tylko to, że nasze lokalne gwiazdy polityki, szczególnie te z ciał ustawodawczych dzielą się na 1) nieokrzesane (homo sovieticus, dziadki z OBS, (dopisz sobie....)) oraz 2) cyniczne (młodzi, ambitni, troszkę niesforni z zapędami do służby publicznej). W przypadku drugich klasycznym exemplum mojej tezy będzie hasło jednej z kandydatek do RM brzmiące "Z dala od polityki". Pięknie ! Jakże nośne to ! Dzisiaj w nowoczesności zwanej przez Baumana płynną szczególnie administratorów nam przecież potrzeba ! A nie polityków ! Smuci mnie tylko jeden fakt, jak pogodzić to hasło z tym, że kariera zawodowa owej kandydatki pod banderą partyjną płynie na okrągło jak u Heraklita.
Po co o tym pisze ? A no właśnie dlatego, że z tej niewdzięcznosci znalazłem praktyczne wyjście ! Jako współczesny narodnik musiałem. Sprawa nie cierpi bowiem zwłoki. Amunicji dostarczył Pierre Rimbert i jego artykuł w grudniowym Le Monde-Diplomatique. Niestety lub stety rewolucja jest konieczna. Rewolucja śmiechu !
Pisze Rimbert: (...) śmiech, szydząc z instytucji i kpiąc z panów, tworzył nowe relacje społeczne. Na czas zabawy społeczne i hierarchiczne bariery między należącymi do różnych porządków i żyjącymi w różnych warunkach jej uczestnikami zacierały się, kontakty między nimi mogły być oparte na równości i wolności.
I dalej:"Rozluźniając węzeł powagi ludowe, komiczne formy „uwalniały świadomość, myśl i wyobraźnię, otwierały je na nowe możliwości”. Na ruch, którego celem nie będzie tylko chwilowe odwrócenie symboli władzy, lecz rzeczywista przemiana porządku społecznego, na strajk zastępujący karnawał jako utopijne laboratorium, zdolny ucieleśnić perspektywę „zupełnie innego świata, innego światowego porządku, innego sposobu życia".
Od dzisiaj robię casting na 4 Zaratustry, dwóch Dionizosów jako avant garde oraz rzesze proletariuszy śmiechu. Pójdziemy pod magistrat i wywróćmy nasze miasto a rebours. Śmiejąc się i chichocząc ze wszystkich i ze wszystkiego. Jaka alternatywa spytasz ? A nie bójmy się chociaż pomyśleć, że może istnieć coś innego. Proszę bardzo chociażby na hiszpański wzór Marinelady. W końcu w myśleniu możemy wykraczać poza liberalno-demokratyczny konsens, czy nie ? Czy myślenie też powinno być skrojone i sfastrygowane na wymiar ? Nie ! A jak już imitujemy od 1989 roku wszystko co się da z Zachodu, to weźmy sobie Marinelade i niech to będzie performatyw ! Rewolucja jest blisko, tylko śmiejmy się....
W ostatnim czasie równie często uśmiechnięta osoba powiedziała mi, że ja się ciągle śmieje. Zaufam tej osobie po całości. Jestem rewolucjonistą.
czwartek, 16 grudnia 2010
Jakby oprycznina tylko w Rosji była...pfff
W artykule "Pochwała czerezwyczajki" opublikowanym w dodatku "Plus minus" do weekendowej "RP" pisze Filip Nemches: "Dzisiejszą opryczniną są z zachodniej liberalnej perspektywy rosyjskie służby specjalne, którym powszechnie przypisuje się istotnie zakulisowy, a więc antydemokratyczny wpływ na politykę Moskwy (...) Takie zachodnie dogmaty polityczne, jak swobody obywatelskie, realny pluralizm partyjny, jawna cywilna kontrola na siłowymi organami państwa, nie mieszczą się przecież w ramach rosyjskiej "demokracji suwerennej" (...).
Pozostaje mi napisać, solidaryzując się z moimi rosyjskimi kolegami, jednocześnie broniąc, iż oczywistym jest fakt, że się nie mieszczą, bo mieścić się zgodnie z założeniami nie mają. Czy jednak zupełne to przeciwieństwo demokracji zachodniej - liberalnej ? Nie. Po pierwsze, co z tego, że swobody obywatelskie jako dogmat istnieją, skoro z wolności jako takiej potrafi korzystać co trzeci. Po drugie, czymże wspaniałym jest pluralizm partyjny, skoro podział lewica i prawica nie ma już dawno żadnego sensu, a wybór jaki nam pozostaje jest w głównej mierze estetyczny, a tam gdzie ten osiąga kuriozum ewoluuje w populistyczny, wreszcie, żebyś czytelniku nie posmutniał to tam gdzie zachowana jest jakaś żywa tradycja masz ewentualnie szanse włączyć się w niszowe projekty bez większych szans.
Gdy pomyślimy jednak że w krajach jak Włochy, Francja, Polska, głosowanie na partię za którą nie stoi żadna programowa narracja, wizja, polityczność de facto niczego nie zmienia, a może spowodować tylko zmianę etykietki i nazwisk rządzących, to co za różnica czy w Rosji wybory zostaną sfałszowane i będzie rządzić ciągle "Jedna Rosja" ?. Jeśli tak jak w Polsce dwie największe partie zawierają ze sobą "cichy konsensus" na zasadach: "tłuczmy się wzajemnie, wy legitymizujecie nas, my was, dzięki temu mamy po 25 %, więc zawsze trwamy..." Tak chodzi tylko i wyłącznie o organizacyjne przetrwanie, zgodnie z definicją partii politycznej, to naprawdę niech ktoś mi wytłumaczy jaki jest sens wyborów itd. ? A tu proszę. Cała rzesza polskiej inteligencji zamiast obudzić się, dodaje jednym głosem, że to czas na "małe kroki", pragmatyzm, premier Johna Graya cytuje...Nadbudowa jest konieczna, żeby studenci mogli mówić potem: "moim autorytetem jest Władysław Bartoszewski".
O ile dla miłych politologów takie analizy wydają się być całym sensem życia, to gdy się temu przyjrzeć zza monokla widać tylko iluzję. W końcu politolog i tak obwieści w uniwersyteckiej publikacji, że trzeba budować społeczeństwo obywatelskie, zaufanie i instytucje demokratyczne. No bo jakże inaczej ?
A w mojej Rosji Surkow mówi wprost o innym modelu demokracji i ja nie widzę w tym kłamstwa ani cynizmu. A jakże z tą rzeczywistością obywatele rosyjscy potrafią się dobrze pojednać ! Tak dobrze prawie jak obywatele Zachodu, dla których polityka zmieniła się w "ładny krawat, ciepłą wodę i nie chciej nic ode mnie". Zejdźmy już z tej Rosji, z jej niedemokratyczności i popatrzymy na siebie najpierw.
I wracając do samego początku. Czy ten cały model bezpieczeństwa, który tutaj mamy z systemem Schengem na czele, to nie jedna wielka oprycznina ?
Pozostaje mi napisać, solidaryzując się z moimi rosyjskimi kolegami, jednocześnie broniąc, iż oczywistym jest fakt, że się nie mieszczą, bo mieścić się zgodnie z założeniami nie mają. Czy jednak zupełne to przeciwieństwo demokracji zachodniej - liberalnej ? Nie. Po pierwsze, co z tego, że swobody obywatelskie jako dogmat istnieją, skoro z wolności jako takiej potrafi korzystać co trzeci. Po drugie, czymże wspaniałym jest pluralizm partyjny, skoro podział lewica i prawica nie ma już dawno żadnego sensu, a wybór jaki nam pozostaje jest w głównej mierze estetyczny, a tam gdzie ten osiąga kuriozum ewoluuje w populistyczny, wreszcie, żebyś czytelniku nie posmutniał to tam gdzie zachowana jest jakaś żywa tradycja masz ewentualnie szanse włączyć się w niszowe projekty bez większych szans.
Gdy pomyślimy jednak że w krajach jak Włochy, Francja, Polska, głosowanie na partię za którą nie stoi żadna programowa narracja, wizja, polityczność de facto niczego nie zmienia, a może spowodować tylko zmianę etykietki i nazwisk rządzących, to co za różnica czy w Rosji wybory zostaną sfałszowane i będzie rządzić ciągle "Jedna Rosja" ?. Jeśli tak jak w Polsce dwie największe partie zawierają ze sobą "cichy konsensus" na zasadach: "tłuczmy się wzajemnie, wy legitymizujecie nas, my was, dzięki temu mamy po 25 %, więc zawsze trwamy..." Tak chodzi tylko i wyłącznie o organizacyjne przetrwanie, zgodnie z definicją partii politycznej, to naprawdę niech ktoś mi wytłumaczy jaki jest sens wyborów itd. ? A tu proszę. Cała rzesza polskiej inteligencji zamiast obudzić się, dodaje jednym głosem, że to czas na "małe kroki", pragmatyzm, premier Johna Graya cytuje...Nadbudowa jest konieczna, żeby studenci mogli mówić potem: "moim autorytetem jest Władysław Bartoszewski".
O ile dla miłych politologów takie analizy wydają się być całym sensem życia, to gdy się temu przyjrzeć zza monokla widać tylko iluzję. W końcu politolog i tak obwieści w uniwersyteckiej publikacji, że trzeba budować społeczeństwo obywatelskie, zaufanie i instytucje demokratyczne. No bo jakże inaczej ?
A w mojej Rosji Surkow mówi wprost o innym modelu demokracji i ja nie widzę w tym kłamstwa ani cynizmu. A jakże z tą rzeczywistością obywatele rosyjscy potrafią się dobrze pojednać ! Tak dobrze prawie jak obywatele Zachodu, dla których polityka zmieniła się w "ładny krawat, ciepłą wodę i nie chciej nic ode mnie". Zejdźmy już z tej Rosji, z jej niedemokratyczności i popatrzymy na siebie najpierw.
I wracając do samego początku. Czy ten cały model bezpieczeństwa, który tutaj mamy z systemem Schengem na czele, to nie jedna wielka oprycznina ?
środa, 15 grudnia 2010
Rozmowy kosmiczne EP
Wyruszyło ich dwóch w podróż długą. Na przygody nie liczyli, raczej swoje dzienniki gwiazdowe spisać chcieli. Trzeba było ukraść jakiś projekt, dotrzeć go burzą mózgów i wylecieć. Wylecieli ! Po drodze działo się nic, bo zazwyczaj w czasie podróży nie dzieje się nic. A Ci wszyscy spod znaku "travellin man" to poprawni esteci. Ale niech na silę będzie że jest klimat, i w ogóle sublimacja, metoda dumnej ignorancji dla ludków z ziemi planety ludzi. Czas się zatrzymał, nadajnik działać przestał, próżnia absolutna.
Jak ten cały kontekst zaczęli zapełniać bohaterowie, to zapewnili nam wojny klimatyczne. W "Czarodziejskiej Górze" Hans Castrop wybierał między dwiema wizjami. Bzdury recenzenci piszą, że to coś między Orientem i Okcydent. Jeśli za Nephte wstawisz Georga Lukacas'a jak poczyniło to zresztą piórem kilką tęższych głów, mamy do czynienia z koncepcją "zachodniego marksizmu". Settembrini natomiast pozostaje na pozycjach niezmiennych od stuleci (tych konserwatnych obyczajowo i tych neokonserwatywnych gospodarczo. Stąd moja miłość i nienawiść do Zachodu. To dwa podobne uczucia. A że dodatkowo przy opisywaniu czegokolwiek nadmiar jest zawsze potrzebny to wkrótce musiał "diabeł zająć moje całe ciało, a anioł musiał spłonąć". Nie zmieniało to faktu, że doszło do batalii laboratoryjnych prawd. Na kanwie byli chłopięta co tylko dobre referaty pisali na ocenę jak Hayek Friedrich, liberałem zwany. Szkoda Cie liberalizmie. Byli także złodzieje dorobku Fichtego - taki Sergiej Nieczajew chociażby.
Co z tego wyniknie. Śniadanie mistrzów ?
Jak ten cały kontekst zaczęli zapełniać bohaterowie, to zapewnili nam wojny klimatyczne. W "Czarodziejskiej Górze" Hans Castrop wybierał między dwiema wizjami. Bzdury recenzenci piszą, że to coś między Orientem i Okcydent. Jeśli za Nephte wstawisz Georga Lukacas'a jak poczyniło to zresztą piórem kilką tęższych głów, mamy do czynienia z koncepcją "zachodniego marksizmu". Settembrini natomiast pozostaje na pozycjach niezmiennych od stuleci (tych konserwatnych obyczajowo i tych neokonserwatywnych gospodarczo. Stąd moja miłość i nienawiść do Zachodu. To dwa podobne uczucia. A że dodatkowo przy opisywaniu czegokolwiek nadmiar jest zawsze potrzebny to wkrótce musiał "diabeł zająć moje całe ciało, a anioł musiał spłonąć". Nie zmieniało to faktu, że doszło do batalii laboratoryjnych prawd. Na kanwie byli chłopięta co tylko dobre referaty pisali na ocenę jak Hayek Friedrich, liberałem zwany. Szkoda Cie liberalizmie. Byli także złodzieje dorobku Fichtego - taki Sergiej Nieczajew chociażby.
Co z tego wyniknie. Śniadanie mistrzów ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)