Schellingowskie Weltalter, czyli geneza Boga ("Świetowieki. Ułamek z 1815 roku").
Przed Początkiem istnieje psychotyczno - chaotyczny świat pulsujących popędów (Grund).
Oddzielanie od Grund jako konstytuowanie podmiotu?
Zwymiotowałem linią Kant Sadem do Eichmann'a. W końcu faszyści byli namiętnymi czytelnikami Kanta. (To Eichmann u Arendt, jeszcze wiele razy, nie pamiętam dokładnie gdzie, może Łaskawe?). Z. Bauman przepisał w jednej książce dialektykę oświecenia. Sade stawiający wyżej instytucje od prawa, a zarazem osobliwy anarchista? (do przepracowania). Wiedza konkretna jak u Stalina. Skvorecky mnie prześladuje, a dokładnie "Batalion czołgów". Rzecz ma miejsce w czytelni. Jeśli mówimy o przodzie zawsze zajmuję miejsce jakieś pół metra od ściany książek. Po lewej mam szybę, po prawej i na plecach mam nieswoje oczy. Proces - przykra konsekwencja wolności. Po pierwsze ich porządek symboliczny nie jest moim. Po drugie ładna dziewczyna z metodologią badań (pilch, t.bauman) albo z jakąś diagnozą pedagogiczną, no albo z wioskami dziecięcymi. Po trzecie ten Skvorecky, po co się gapisz knedlu na mnie? Ameryka Baudrilliarda prześladuje mnie dopiero od trzeciego pobytu. To kara za mój antyamerykanizm. A dla Jean'a 0,7 absoluta vanilli za esej w Le monde po 11.09.01. W końcu paru znajomych, jest Broniewski salutujący i pijany, Miłosz pijany, nudny i wysrany przez Franaszka, w końcu Wat - żartowniś, inteligent w konwulsjach. Nie wiem co będzie jutro. W każdym razie miło się garbić, udawać starego i czytać mit o zgwałconej Europie przez Zeusa. Dowiedziałem się, że Hezjod ma większe poczucie humoru niż wszelka inicjatywa. Kapitulacja porządku symbolicznego stała się faktem, cynicznie bawię się łańcuchem znaczących, ale nie robię z tego religii jako dekonstruktorzy (brawo mój Źiźku figlarzu). Zrobiłem test na osobowość autorytarną, poza wyżej wymienionym cynizmem nic. Zmartwił mnie punkt mówiący o bezmyślnym przyklaskiwaniu, bez poddania do dyskusji.
Parę osób napisało mi kilka krytycznych zdań o rzeczach, których jestem niejako częścią. Idzie o utratę dziewictwa na rzecz karnawalizacji rzeczywistości. Tych parę osób ma rację, nadworni myślący fajnie ludzie, z którymi na pewno będę nadal współpracował, albo chociaż gadał.
Mój twardy dysk zginął niespodziewanie, przepracowuje go jak traumę. Szkoda paru rzeczy, naprawdę. Uwolnienie bagażu warunkuje tym, że Rekombi dał mi TAKĄ pętle, Sławek wrócił do żywych, a ja działam w trybie nocnym.
Zostawiam trochę pamięci na blogu, by łatwiej jutro organizować dzień.
JR Smith zgrał pick z Chandlerem na 14-8. Czas tam wracać.
Z informacji
Amon Tobin w Trenczynie w lipcu
Soulsquare świetny teaser ep
Rekombi ma robić muzę do teatru na podstawie Barthesa
U Soulpete na producenckiej ma być Blu, Othello z Lightheaded, Hezekiah i inni (brawo P.) Miło mieć na koncie wspólny oficjalny kawałek.
Mam przyjaciela T., który daje mi szczęście, niegłupie szczęście.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
środa, 12 grudnia 2012
raport z 12 12 12
Czas leci szybko. Rano czytam, popołudniu czytam, w nocy czytam. Czasami zaglądam do internetu by pokpić z urokliwej Polski, a czasem żeby włączyć się do awangardy świata.
Czytanie trzy razy dziennie zmieniające się w efekcie w jeden ciąg, ma bardzo dużo zalet. Chodzi o intensywność, zmiany i cięcia. Po uświadomieniu sobie ile mam jeszcze tekstów do przerobienia, moja nerwica aktualizuje się. Właściwie to chodzi o tą nieustanną pogoń. Nie za tymi, którzy są cynikami i w miarę sprawnie operują słowem, a z pomiędzy ich liter wypływa pustka. Ale tymi, którzy z powodu swojego sztafażu intelektualnego nie potrafią czytać współczesnej literatury, korzystać z dóbr technologii i generalnie częściej pytają się o sens (tak filozoficznie, nie blogersko - blagiersko).
Serwis goodreads pozwala mi wiele rzeczy jakoś minimalnie uporządkować.
Moje myśli są absolutnie zdecentrowane, gdy czytam o zwolnieniach w bankach i zwolnieniach w branży motoryzacyjnej. Zwyczajny dysonans, gdzie współczucie dla zwyczajnych jednostek łączy się z nieposkromioną radością, że źle idzie..w bankach i w motoryzacji. A rozwiązanie jest takie, że te dwie kwestie mogłyby rzecz jasna nie istnieć. To tyle z gazet. Z przyzwyczajenia siedzę w nich jak Eric Hobsbawm. "A cała reszta obojętna jak Madonna Kwietna i życie wedle własnej <najlepszej> melodii." (J. Genet, Matka Boska Kwietna, s.61.)
Jean Genet w zbyt dużych ilościach staje się niestrawny, ale to pisarz znacznie równiejszy niż Hrabal (za takie porównania powinno się mnie odstrzelić). Inaczej rzecz ma się z Aleksander Watem czy Brunem Jasieńskim, których nie chciałem docenić. Logicznie też chciałbym spytać, dlaczego zamiast "Emigrantów" w szkołach jest "Tango"?
Intensywny trening zimowy sprzyja kondycji psychofizycznej. Do tego wszystkiego dochodzą wieczory sponsorowane przez Bavarię Wit, a czasem przez Primator.
Jeździłem też tramwajem i byłem w okolicach stadionu, za którym rozpościera się szczere pole. Dziwnie jakoś.
Mój nowy numer telefonu ma pięć osób. Prosta techniczna kwestia jakże ułatwiająca codzienne życie.
Nie wiem co zrobić z albumem, właściwie jest gotowy i poza małą chęcią dogrania 1-2 kawałków nie zmieniałbym już nic.
Last but not least, Tymek kiedy będziesz?
Czytanie trzy razy dziennie zmieniające się w efekcie w jeden ciąg, ma bardzo dużo zalet. Chodzi o intensywność, zmiany i cięcia. Po uświadomieniu sobie ile mam jeszcze tekstów do przerobienia, moja nerwica aktualizuje się. Właściwie to chodzi o tą nieustanną pogoń. Nie za tymi, którzy są cynikami i w miarę sprawnie operują słowem, a z pomiędzy ich liter wypływa pustka. Ale tymi, którzy z powodu swojego sztafażu intelektualnego nie potrafią czytać współczesnej literatury, korzystać z dóbr technologii i generalnie częściej pytają się o sens (tak filozoficznie, nie blogersko - blagiersko).
Serwis goodreads pozwala mi wiele rzeczy jakoś minimalnie uporządkować.
Moje myśli są absolutnie zdecentrowane, gdy czytam o zwolnieniach w bankach i zwolnieniach w branży motoryzacyjnej. Zwyczajny dysonans, gdzie współczucie dla zwyczajnych jednostek łączy się z nieposkromioną radością, że źle idzie..w bankach i w motoryzacji. A rozwiązanie jest takie, że te dwie kwestie mogłyby rzecz jasna nie istnieć. To tyle z gazet. Z przyzwyczajenia siedzę w nich jak Eric Hobsbawm. "A cała reszta obojętna jak Madonna Kwietna i życie wedle własnej <najlepszej> melodii." (J. Genet, Matka Boska Kwietna, s.61.)
Jean Genet w zbyt dużych ilościach staje się niestrawny, ale to pisarz znacznie równiejszy niż Hrabal (za takie porównania powinno się mnie odstrzelić). Inaczej rzecz ma się z Aleksander Watem czy Brunem Jasieńskim, których nie chciałem docenić. Logicznie też chciałbym spytać, dlaczego zamiast "Emigrantów" w szkołach jest "Tango"?
Intensywny trening zimowy sprzyja kondycji psychofizycznej. Do tego wszystkiego dochodzą wieczory sponsorowane przez Bavarię Wit, a czasem przez Primator.
Jeździłem też tramwajem i byłem w okolicach stadionu, za którym rozpościera się szczere pole. Dziwnie jakoś.
Mój nowy numer telefonu ma pięć osób. Prosta techniczna kwestia jakże ułatwiająca codzienne życie.
Nie wiem co zrobić z albumem, właściwie jest gotowy i poza małą chęcią dogrania 1-2 kawałków nie zmieniałbym już nic.
Last but not least, Tymek kiedy będziesz?
sobota, 1 grudnia 2012
cześć, cześć!
Melchior Abłoputo:
"Właśnie rano zanotowano ogólne zniszczenie całej nowożytnej sztuki i cieszę się, że popołudnie to zapisze się jako chwila początku wykonywania tego, wspaniałego w istocie swej, wniosku. Dalsza produkcja jest zabroniona pod karą śmierci, którą na dwa lata poprzedzi oślepienie kwasem siarkowym wpuszczonym do oczu specjalnymi pipetami. Muzykom w tym samym wypadku będą obcięte obie ręce i wyświdrowane uszne bębenki i tak dalej, i tak dalej, również na dwa lata przed śmiercią. Jesteśmy dumni, że rozpoczynamy to wielkie dzieło. Idea ta rozprzestrzenia się po wszystkich częściach Starego i Nowego Świata. Niech żyje Automatyzm! Cześć! Cześć!"
No cześć, cześć ! I mały sampler z nadchodzącej ode mnie rzeczy do posłuchania tutaj!
czwartek, 29 listopada 2012
qwertyuiop
Nie może być śmieszne jak ktoś wrzuca "last christmas" ponieważ podobno spadł śnieg. Nie mogę tego wiedzieć, bo od czasu kiedy byłem na dworze, śnieg jeszcze nie padał. Pewnie nadal nie pada!
Wymyśliłem sobie, że świat dookoła jest totalitaryzmem, ale śmiesznym. Bardzo niepotrzebne jadłem bułkę. W ogóle nie jem wypieków, to strasznie niezdrowe i ma wysoki poziom indeksu glikemicznego. A co do totalitaryzmu to chodzi właśnie o ten śmiech. Czytałem esej o komizmie Bergsona, czytałem o roli śmiechu w filozofii Critchley'a. Przede mną czarny humor Bretona. To tak jakbym czytał "Mein Kampf" ? W Bretona wierzę.
Dzisiaj się dowiedziałem (ciągłe -ałem), że te wytwory współczesnego kapitalizmu co zwą się dziennikarzami, krytykami albo recenzentami to wytwory paradoksu Perkinsa. W zasadzie to też mnie ufundował paradoks. Inną kwestią byłoby przyznać się, że dowiedziałem się o tym w czasie pobytu u kolegi. Na stole leżał skserowany artykuł należący do kolegi dziewczyny, studentki psychologii. Mogłem o tym nie wiedzieć, gdybym tylko nagrał na pendrive "Mroczny przedmiot pożądania". Do teraz nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem.
Wracając do notatki, uważam że artykuł był w 94 % kłamstwem. 6 % pozostawiam na paradoks oraz paradoks numer dwa, z którego wynika że szkoła rodzi postawy konformistyczne. Prawdopodobnie poddanie pod dyskusję tego artykułu na zajęciach będzie tego najlepszym dowodem.
Miłość jest tematem konserwatywnym. Nie należy zmieniać paradygmatów. Wystarczy wrócić do starych rzeczy. W obecnej sytuacji historycznej temat ten należy do smutnych. Ja dziś doświadczyłem uczucia miłości. Słuchałem "Rites of Spring" Stravińskiego. Pretensjonalnie, nie ?
Moje "Companion to Luis Bunuel" jest w toku. Traktuje to podobnie jak wstęp Ważyka do antologii surrealistów. Poleciałem kilka razy Heglem, o rozumnych jako oczywistych, pamiętaj to tak na przekór, zawsze gdy piszę to kłamię.
Wymyśliłem sobie, że świat dookoła jest totalitaryzmem, ale śmiesznym. Bardzo niepotrzebne jadłem bułkę. W ogóle nie jem wypieków, to strasznie niezdrowe i ma wysoki poziom indeksu glikemicznego. A co do totalitaryzmu to chodzi właśnie o ten śmiech. Czytałem esej o komizmie Bergsona, czytałem o roli śmiechu w filozofii Critchley'a. Przede mną czarny humor Bretona. To tak jakbym czytał "Mein Kampf" ? W Bretona wierzę.
Dzisiaj się dowiedziałem (ciągłe -ałem), że te wytwory współczesnego kapitalizmu co zwą się dziennikarzami, krytykami albo recenzentami to wytwory paradoksu Perkinsa. W zasadzie to też mnie ufundował paradoks. Inną kwestią byłoby przyznać się, że dowiedziałem się o tym w czasie pobytu u kolegi. Na stole leżał skserowany artykuł należący do kolegi dziewczyny, studentki psychologii. Mogłem o tym nie wiedzieć, gdybym tylko nagrał na pendrive "Mroczny przedmiot pożądania". Do teraz nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem.
Wracając do notatki, uważam że artykuł był w 94 % kłamstwem. 6 % pozostawiam na paradoks oraz paradoks numer dwa, z którego wynika że szkoła rodzi postawy konformistyczne. Prawdopodobnie poddanie pod dyskusję tego artykułu na zajęciach będzie tego najlepszym dowodem.
Miłość jest tematem konserwatywnym. Nie należy zmieniać paradygmatów. Wystarczy wrócić do starych rzeczy. W obecnej sytuacji historycznej temat ten należy do smutnych. Ja dziś doświadczyłem uczucia miłości. Słuchałem "Rites of Spring" Stravińskiego. Pretensjonalnie, nie ?
Moje "Companion to Luis Bunuel" jest w toku. Traktuje to podobnie jak wstęp Ważyka do antologii surrealistów. Poleciałem kilka razy Heglem, o rozumnych jako oczywistych, pamiętaj to tak na przekór, zawsze gdy piszę to kłamię.
środa, 28 listopada 2012
z pokoju
Czytając Freuda boję się. Jak patrze na siebie z boku (co i tak jest do końca niemożliwe) boję się jeszcze bardziej.
Narastanie i nasilanie fantazji ma prowadzić do nerwic i psychozy. Piszę tak wykoślawione zdania, zarówno w formie jak i w znaczeniu, że powinni mnie karmić rtęcią i bizmutem. Wczoraj rozmawiałem o wiedzy. Mówię o episteme i doxie jako młocie, który od czasów Nietzsche'go stał się bardziej gumowy. Wszystkiemu winne jest powietrze (techne). Łapię się, że to i tak wszystko za trudne i niezrozumiałe. To trochę jak powiedzieć za Adornem, że próba obalenia wszelkiej ontologii jest nową ontologią. Nietrudno się zgodzić, to problem postmodernistów, że zgodzić się nie umieją. Przyjaciele nie chcą fantazjować o utopiach. Przyczyna leży w obawie przed drożejącym jedzeniem i utratą pracy. Powyższe argumenty rozwodnione na setki zdań burzą mi logikę przyczyn i skutków.
Boli mnie coś w klatce piersiowej po kolejnej kawie, muszę się przejść, biorę na słuchawki skecz radiowy Becketta. Do do tego ułożyłem nawet bardzo prosty wers z podwójnym rymem: "u ciebie tekst, bit i skrecz hip-hopowy, a mnie tylko jedno z trzech - skecz radiowy". To tylko jedno zdanie oddające moją zajawkę na hip-hop. Więcej rapu o rapie nie ma. Są za to uczciwe słowa skierowane w A. Ginsberga.
Dostałem propozycję niejedną, że wefunkradio we Wrocławiu, potem Dj Vadim, jeszcze wcześniej coś związanego z Banksy'm. Jest mi niezwykle miło, tylko że jak zwykle muszę odmówić, w obawie o swoje zdrowie rzecz jasna. Jestem szczery. Wszystkie te rzeczy daje się tylko przetrwać w stanie przytłamszenia zmysłów, a to już chemikalia i inne szkodliwości. Taki tam 'survivalism' by pożyczyć Vaneigema.
Tak dużo gości nas odwiedza, że nie mam gdzie jeździć po mieszkaniu rowerem. Źle się czuje.
Nastrój poprawia mi wiersz "Samobójstwo" Aragona, mój ulubiony:
ł m n o p q
r s t u w
x y z
Nastrój poprawia mi wiersz "Samobójstwo" Aragona, mój ulubiony:
A b c d e f
g h i j k lł m n o p q
r s t u w
x y z
poniedziałek, 26 listopada 2012
?
Piosenki w drodze i są ładniejsze niż wszystko co do tej pory zrobiliśmy. Rezygnacja (powściągliwość?) od 'pisania automatycznego', immanencja zamiast transcendencji. Nigdy nie powinno pisać się piosenek na instrumentalnych rzeczach jak Four Tet, Amon Tobin czy Burial. Skąd wziąć muzykę ? Moi Knicks grają w kratkę, administrowana rzeczywistość ma sens tylko, gdy jest profanowana, najlepiej na ścianie pisana Caps-lockiem. Nie ma mnie na facebooku. Napisałem kilka głupot za pieniądze, kondycja status quo, ale nie wypowiadam się na głos. Listopad bezbolesny, jak nigdy.
Na wiosnę oddam kilka płyty sztuk za darmo podpisanych mazakiem, tak to sobie wymyśliłem. Przykro stwierdzać, ale Daniel Bensaid mów, nie mówi nic co nie zostałby powiedziane wcześniej. Jeszcze w sprawie odcięcia (nie znam się na tym), ale unikanie "toksycznych" osób poprawia samopoczucie.
Na wiosnę oddam kilka płyty sztuk za darmo podpisanych mazakiem, tak to sobie wymyśliłem. Przykro stwierdzać, ale Daniel Bensaid mów, nie mówi nic co nie zostałby powiedziane wcześniej. Jeszcze w sprawie odcięcia (nie znam się na tym), ale unikanie "toksycznych" osób poprawia samopoczucie.
piątek, 5 października 2012
festiwal równości
Dostałem mail. Mail, którego na pewno dostałaś, dostałeś Ty, Ty i Ty. Mail reklamę z zaproszeniem na warsztaty "Kryzys marketing i co dalej ?" Prosto z Polish Open University - Wyższa Szkoła Zarządzania. Zajęcia będą prowadzone przez kogoś kto ma dopisane prof. przed nazwiskiem, co jest o tyle warte zaznaczenia, że w tych kręgach marketingu i zarządzania to już raczej żadne wyróżnienie. Głównym paradygmatem tego "małego wycinka rzeczywistości", który jest wszędzie - w Tobie i poza Tobą (jednocześnie mówimy o immanencji i transcendencji - na wzór Boga w chrześcijaństwie) jest brak teorii i skupienie się na praktyce/działaniu. Skutkuje to dosyć logicznymi wnioskami. Po po okładać się nic niewartymi encyklopediami, książkami ? Katarzyna Tusk może doskonale wyedukować przyszłą inteligencją swoim cyklem wykładów dotyczącym mediów społecznościowych w branży fashion.
Jednocześnie Roman Kuźniar (doradca prezydenta RP Komorowskiego) w tok fm jasno oceni dosyć słabą kondycję polskiej młodzieży, jako winę systemową - demokratyzacji nauczania. Nie braknie tu celnych arystokratycznych spostrzeń jak przystało na polskiego profesora "niektórzy nie powinni uniwersytetu widzieć nawet na wycieczkach". Brakuje tej krytyce natomiast logiki, że oczywiście "demokratyzacja nauczania jest winna" zdopiskiem dla wybranych - tych bogatych.
Inna sprawa to fakt już lekko ulatującej, ale wciąż wiszącej w powietrzu post-oświeceniowej misji edukacji, która zapewnia pracę, małżeństwo, mieszkanie na kredyt, dzieci.
Wracając do Kuźniara, czy nie można w myśl dobrej elitarnej zasady podciągnąć poziom nauczania na uniwersytetach, ta by zdemokratyzować wiedzę z dopiskiem - dla tych dobrych i chcących ?
I kolejne pytanie, skoro w założeniu marketing/public relations, dziennikarstwo współczesne są tak anty-teoretyczne, po co istnieją jako kierunki studiów ?
Wniosek jest wesoły, epoka powszechnego cynizmu oznacza wolność. Wolność która została całkiem ładnie skodyfikowana, a nowi "intelektualiści" uczą społeczeństwo, jak poprawnie z niej korzystać.
Ten wpis jest w serwisie blogspot, wrzucę tradycyjnie odnośnik na facebook, też jestem cynikiem. Banalne upublicznianie prywatności. Z małą różnicą, ja nie jestem wykładowcą ani doradcą prezydenta.
A dodatkowo
REKLAMA + PROGRAM FESTIWALU
Jednocześnie Roman Kuźniar (doradca prezydenta RP Komorowskiego) w tok fm jasno oceni dosyć słabą kondycję polskiej młodzieży, jako winę systemową - demokratyzacji nauczania. Nie braknie tu celnych arystokratycznych spostrzeń jak przystało na polskiego profesora "niektórzy nie powinni uniwersytetu widzieć nawet na wycieczkach". Brakuje tej krytyce natomiast logiki, że oczywiście "demokratyzacja nauczania jest winna" zdopiskiem dla wybranych - tych bogatych.
Inna sprawa to fakt już lekko ulatującej, ale wciąż wiszącej w powietrzu post-oświeceniowej misji edukacji, która zapewnia pracę, małżeństwo, mieszkanie na kredyt, dzieci.
Wracając do Kuźniara, czy nie można w myśl dobrej elitarnej zasady podciągnąć poziom nauczania na uniwersytetach, ta by zdemokratyzować wiedzę z dopiskiem - dla tych dobrych i chcących ?
I kolejne pytanie, skoro w założeniu marketing/public relations, dziennikarstwo współczesne są tak anty-teoretyczne, po co istnieją jako kierunki studiów ?
Wniosek jest wesoły, epoka powszechnego cynizmu oznacza wolność. Wolność która została całkiem ładnie skodyfikowana, a nowi "intelektualiści" uczą społeczeństwo, jak poprawnie z niej korzystać.
Ten wpis jest w serwisie blogspot, wrzucę tradycyjnie odnośnik na facebook, też jestem cynikiem. Banalne upublicznianie prywatności. Z małą różnicą, ja nie jestem wykładowcą ani doradcą prezydenta.
A dodatkowo
REKLAMA + PROGRAM FESTIWALU
Subskrybuj:
Posty (Atom)